Nowy domek dla ptaków do kolekcji

 fot. sabina zając

Zdobyliśmy do kolekcji kolejną budkę lęgową. Domków dla ptaków chcemy mieć więcej i więcej, ale nasi skrzydlaci mieszkańcy ogrodu  i tak nie czekając na naszą inicjatywę budowlaną zasiedlają a to wielki krzew berberysu, a to wierzchołek sosny, albo dziury w spróchniałej jabłoni. Rok temu sikorka założyła gniazdo w pustym pniu do orzechu włoskim, który używaliśmy jako stojak pod kwiaty doniczkowe.

 

 fot. sabina zając

 

Olszyna powinna trochę wytrzymać, a nawet jak nadgryzie ją ząb czasu to tylko zyska na szlachetności. Wypatrzyliśmy ją przez przypadek, gdy zauważyliśmy podobną, tylko że dwa razy większą, bogato rzeźbioną, u zaprzyjaźnionego ogrodnika. Kupił ją podobno u rzeźbiarza z Karpacza. No to, jak to zazdrośnicy, po powrocie do domu natychmiast rzuciliśmy się do komputera i grzebania w internecie.

Rzeźbiarza z Karpacza nie udało nam się znaleźć. Ale nie rezygnujemy z poszukiwań.

 

fot. marta zając

Na ścianie domu jest jeszcze sporo miejsca. Jakby ktoś coś w temacie wiedział, prosimy o sygnał... 

Ogród w złotej ramie patyną pokrytej

Fotografowanie ogrodu nie jest łatwe. Prościej pokazać pojedyncze roślinki, nawet gdy trzeba się schylić i uważnie im przypatrzyć... chociaż i to czasem sprawia kłopot. U nas każda wizyta w ogrodzie to sto albo i więcej zdjęć. Po selekcji zostaje kilka, czasem kilkanaście. Zadowoleni zaś jesteśmy z jednego, czasem z dwóch.

Do ogrodu wzięliśmy więc starą ramę ze strychu domu, gdzie od lat czeka na godny siebie obraz. Zaczęliśmy przymierzać.

 

 

 Te dwa perukowce pospolity i purpurowy zdecydowanie do ramy pasują, ale bez niej są piękniejsze, bardziej okazałe.

 

 

 Klon pospolity, czerwony, kulisty  też by się nadał, ale jak tu wyciąć to wszystko co ramie się nie zmieściło.

 

 

Pozostało kompromisowe rozwiązanie. To rama zostanie w ogrodzie, może będzie po niej wędrowała. Obraz będzie się zmieniał gdy zawieje wiatr, słońce mocno zaświeci lub zakryją je chmury, spadnie deszcz.

fot. sabina zając

Kwiaty po kwiatach

sfotografowane przez sabinę zając

 

 

 Uchwycony ten niepowtarzalny moment, gdy za chwilę ciemiernik wystrzeli nasionkami. Ogrodnicy wiedzą, jak trudno go upilnować. A nasiona są bardzo cenne, jeżeli chcemy rozmnażać roślinę. U nas w ogrodzie wystrzeliwują zazwyczaj poza naszą kontrolą i rozsiewają się niekiedy w zupełnie zaskakujących miejscach.

 

 

 

 Jakże nietypowa makówka. To mak wschodni. Wyjątkowo piękne i okazałe ma kwiaty, a przy tym że jest byliną, nie musimy się martwić każdego roku o jego wysiewanie. Pięknie się rozrasta tworząc coraz większą kępę.

 

 

 Nie wiem, czy peonia jest królową kwiatów. Ale niewątpliwie ma koronę jak to widać na zdjęciu i za to ją podziwiam, właśnie teraz jeszcze bardziej niż w pełni kwitnienia. W tym roku peonie u nas zaszalały. Wielkie, obfite, kwiaty tak ciężkie, że łodygi ich nie są w stanie utrzymać. Ale nawozimy je gnojówką z krowich kup.

 

 

 Te czarne, podłużne łebki to makówki tyle, że mekonopsa. Może zatem należałoby je nazwać mekonopsówkami? Nasionka mają smak podobny do maku. A łodygi takie same właściwości jak mak lekarski. A przy tym można je legalnie uprawiać.

 

 

 

 Tę roślinę doskonale wszyscy znają. To cesarska korona już w na etapie wytwarzania nasion. Ta kanciasta torebka ściemnieje, a potem wysypią się z niej nasiona. Wygląda to tak pięknie, że nigdy łodyg po przekwitnieniu nie obcinamy.

 

 

 

 Już na koniec serduszka. Nigdy nie zwracałem uwagi co się dziej gdy kwiaty przekwitają. Dopiero żona pokazała mi delikatne fasolki w jakie serduchowate kwiaty się zamieniają.

Tulipany żegnają ogrody

 fot. sabina zając

 

Kończy się tulipanowy sezon. Cebule można zostawić w ziemi i tak jest najwygodniej, ale będą drobniały, a kwiaty w następnych latach staną się mniej okazałe. Można tę degradację nieco ograniczyć szybko usuwając przekwitłe kwiatostany, a liście dopiero gdy zaschną.

Dla urody kwiatów lepiej jednak cebule wykopywać.

 

 fot. sabina zając

 

Wykopujemy cebule gdy łodygi i liście żółkną, a cebule są już w części brązowe (tak mniej więcej na 1/4 powierzchni). Usuwamy zaschnięte łodygi i korzonki.

Najlepiej suszyć je od 12 do nawet 48 godzin w temperaturze ok. 30 st. C. Przechowujemy je w ażurowych skrzyneczkach, przewiewnych w pomieszczeniach o temperaturze pokojowej, w miejscach gdzie wilgotność jest nie niższa niż 40 procent.

 

 fot. sabina zając

 

 Sadzimy je do gruntu od połowy, a nawet końca  września do nawet końca października. Jeżeli chcemy uchronić je przed nornicami, sadzimy w koszyczkach. Najlepsze jest dla nich nawożenie fosforem na ziemi ciężkiej lub potasem na ziemiach lekkich. Dobrze przed sadzeniem zasilić ziemię ziemią okrzemkową lub siarczanem magnezowym.

miły oku drapieżnik

 

fot. sabina zając

Zawitała nad staw pierwsza w tym roku ważka, płaskobrzucha, jedna z tych większych i na tyle pewnych siebie, że nie ucieka przed aparatem. To samczyk o niebieskim ubarwieniu. Dzięki niemu i jemu podobnym nie mamy nad stawem problemów z komarami. Nieraz widzimy jak te płaskobrzuchy pilnują swojego terytorium i naparzają się z innymi samcami. Ale szczęśliwie przez lato ważek jest tak dużo, że nie tylko komary ale i muchy najprzeróżniejsze nad wodą nam nie przeszkadzają, co nie znaczy niestety, że w reszcie ogrodu nie grasują.

Ważki mają u nas w stawie dobrze, bo woda nie jest krystalicznie czysta. Ich larwy mają więc gdzie się rozwijać, a to jeszcze groźniejsze drapieżniki niż postać dorosła.

Fascynujące było gdy na parzydle nad stawem udało nam się zaobserwować przeobrażenie larwy w postać dojrzałą.

 

 fot. sabina zając