Sposoby na kleszcze

Pod tymi leszczynami, można bezpiecznie siadać na ławeczce. Żaden kleszcz na plecy lub głowę nie spadnie. Cienisty zakątek pod leszczynami  opylam proszkiem z suszonego wrotycza.

A jak ktoś ma kłopot ze znalezieniem tej rośliny,, podaję inne sposoby na kleszcze. Źródło: A. Wasina, autorka broszury Wykorzystanie roślin do zwalczania szkodników w sadach i ogrodach. Od tej Rosjanki sporo się nauczyłem.

 Sposoby na kleszcze
Według badaczy rosyjskich, rośliny rozcieramy na jak najdrobniejszy proszek np. w młynku i rozpylamy nimi zagrożoną okolicę.
Skuteczność zależy od ilości proszku, dokładności jego rozproszenia, ale także od pogody. Po każdym deszczu trzeba zabieg powtórzyć. Wszystkie podane rośliny są bezpieczne zarówno dla zwierząt domowych jak i ludzi.

Oto skuteczne środki:

  • Suche łuski cebuli  skuteczne  już po kilku minutach

Suche łuski z cebuli rozgniatamy, a następnie mielimy na pył. Stosujemy na bieżąco.

  • Kłącze tataraku -  efekt po dwóch dobach

Najlepiej kłącze wykopać jesienią. Oczyszcza tylko z ziemi. Kroi wzdłuż, na plastry, a potem w poprzek, na mniejsze kawałki,  suszy w temperaturze do 35 st. C. Po wysuszeniu mielimy w młynku na jak najdrobniejszy proszek. Przechowujemy w szczelnym naczyniu.

  • Liście konopi siewnych  - efekt po około 1/2 godziny.

Suszymy w suchym, przewiewnym miejscu. Potem rozdrabniamy w młynku. Przechowujemy w szczelnym naczyniu, bez dostępu światła.

  • Suszone liście chrzanu   - efekt po 1/2 godziny

Liście drobno tniemy, suszymy w temperaturze do 30 st. C. Natomiast korzeń, pocięty na małe kawałki w temperaturze do 60 st. C. Mielimy na proszek w młynku elektrycznym. Przechowujemy w szczelnym naczyniu, w ciemnym pomieszczeniu

  • Bagno zwyczajne - skuteczne po 1 dniu.

Świeże ziele suszymy w temperaturze około 40 st. C. Można użyć elektrycznej suszarki do owoców. Mielimy na pył w młynku.

  • Wrotycz - skuteczny po kilku godzinach

Kwiaty wrotycza zbieramy latem. Suszymy w temperaturze do 40 st. C. Mielimy na proszek. Przechowujemy w szczelnym naczyniu bez dostępu światła. Nieco słabiej działają liście, które możemy teraz zebrać.

  • Kwiaty złocienia dalmatyńskiego - skuteczny po kilku minutach - bardzo silny środek, ale także bezpieczny dla zwierząt

Suszymy w temperaturze do 30 st. C. Rozdrabniamy w młynku na pył. Przechowujemy w szczelnym naczyniu, bez dostępu światła.

 

Sposób opylania

Proszki można rozpylać ręcznie rozsiewając je z wiatrem na rośliny, szczególnie w cienistych, wilgotnych miejscach. Można też użyć dmuchawy odkurzacza do liści. Zabieg powtarzać po deszczu albo co ok. 5 dni.

 

Miniaturowe, naturalne ogródki

 

Koło parku bp. Klepacza, w Łodzi,który ostatnimi tygodniami odwiedzało tysiące osób by podziwiać łany kwitnących cebulic, siłami natury powstały w słupkach miniaturowe ogródki. Niedoceniane, niezauważalne, a przecież piękne.

 

 

 Te miniaturowe ogródki zauważy i doceni ten kto ma czas stanąć, popatrzeć i zauważyć nieoczywiste piękno. Ja je zobaczyłem w pierwszy dzień urlopu, chociaż przechodziłem koło słupków dziesiątki razy.

 

 

 Tu ktoś - jak widać - nawet słupki zauważył, ale dość obcesowo je potraktował. Dla roślinek walczących o przetrwanie, taki niedopałek to katastrofa spowodowana przez kogoś kto zachował się jak słoń w składzie porcelany.

 

 

fot. krzysztof zając

Cebula w wodnej uprawie

 

Lubię mieć zawsze pod ręką świeży, intensywnie pachnący szczypior z cebuli. Do ogrodu mam kilkadziesiąt kilometrów. A, że trzymana w domu cebula zaczęła mi kiełkować.... znalazłem zabawne rozwiązanie. Wodną uprawę.

 

 

Tak powstał cebulowy mini ogródek, który rośnie w oczach, z dnia na dzień jest coraz większy.

 

 

Polecam taką pożyteczną zabawę. Cebule połączyłem wykałaczkami, tak by  nie gniły w wodzie, a tylko były w niej lekko zanurzone. Efekt widoczny na zdjęciach uzyskałem już po trzech dniach.

Kolejna zabawa to analogiczne wykorzystanie kiełkujących już ziemniaków. Wystarczy worek z ziemią i kawałek miejsca na balkonie. Jest nadzieja, że młode ziemniaki z balkonowej uprawy będę miał już w maju.

fot. sabina zając

40 dniowa kuracja drożdżowa

Drożdże na przedwiosenną, ale nie tylko taką, 40 dniową kurację, powinny doskonale się sprawdzić. Skończę ją akurat wtedy gdy będą pierwsze wiosenne, naturalne witaminy z ogrodu.

 

 

 

Drożdże są źródłem :

  •  łatwo przyswajalnego białka, zawierają witaminę H , która przywraca włosom sprężystość, a także hamuje siwienie i wypadanie włosów.

 

  •  kwasu pantotenowego , a objawami jego niedoboru są zaburzenia układu nerwowego, omdlenia, wypadanie włosów, przedwczesna siwizna, łysienie, zmiany skórne i obstrukcja.

 

  •  cynku jest niezbędnego do prawidłowego metabolizmu glukozy i poziomu cukru we krwi co jest istotne dla diabetyków, osób z zaćmą, zwyrodnieniem plamki żółtej. Jest też skuteczny w gojeniu uszkodzonych tkanek i w leczeniu trądziku

 

  •  selenu odpowiadającego za wymiatanie wszystkich wolnych rodników, ale także łagodzących objawy stwardnienia rozsianego. Z badań wynika iż regulują pracę wątroby i trzustki.

 

Pomagają także w okresach przemęczenia. Bardzo korzystnie oddziałują na system nerwowy, łagodząc objawy stresu i psychicznego wyczerpania. Jak podaje autor, przeprowadzono wiele eksperymentów, podając drożdże osobom z poważnymi dolegliwościami psychicznymi. Nawet w takiej chorobie, jak schizofrenia, były zaskakująco pozytywne rezultaty.

 

Kolejne efekty po stosowaniu kuracji drożdżowej zauważano przy leczeniu nadwagi, migreny, przeciwdziałaniu miażdżycy.

 

Naukowcy z Uniwersytetu Medycznego w Łodzi przeprowadzili badanie drogich, włoskich preparatów zawierających wyciąg z drożdży i przeznaczonych do zapobiegania rozstępom. U wszystkich pacjentek zaobserwowano znaczny wzrost elastyczności skóry. Średnia redukcja szerokości tych zmian wynosiła 1 mm, a średnie zmniejszenie ich długości wyniosło 8,33 cm. Ponadto zanotowano średni wzrost nawilżenia skóry, która była poddana zabiegom o 8,4%, a natłuszczenia o 19,4%. W przypadku świeżych rozstępów efekty były o wiele lepsze. Nastąpiła znaczna redukcja zmian i poprawa kondycji skóry.

 

Sposób stosowania

 

Maseczka na twarz lub rozstępy

 

Jednym z najprostszych zastosowań jest połączenie drożdży piekarniczych z ciepłym mlekiem lub płynnym miodem. W przypadku cery suchej można dodać niewielką ilość oliwy z oliwek.

 

Napój drożdżowy

 

3 – 5 dekagram zalewamy wrzątkiem. Pijemy nie dłużej niż czterdzieści dni, przy czym po pięciu dniach terapii należy przerwać ją na osiem – dziesięć dni.

 

Na podstawie :Właściwości lecznicze i kosmetologiczne drożdży piekarniczych, Bożena Muszyńska, Mirosław Malec, Katarzyna Sułkowska-Ziaja, Katedra i Zakład Botaniki Farmaceutycznej, Uniwersytet Jagielloński Collegium Medicum, Kraków

 Borgis - Postępy Fitoterapii 1/2013, s. 54-62

 

cały artykuł tu: http://www.czytelniamedyczna.pl/4339,wlasciwosci-lecznicze-i-kosmetologiczne-drozdzy-piekarniczych-saccharomyces-cere.html

 



 



 



 

Herbatki fermentowane

 fot. marta zając

 

Od tygodnia fermentuję liście bergenii na aromatyczną, leczniczą herbatkę. Bergenia jest cennym ziołem. Wzmacnia odporność organizmu, mobilizuje go do samodzielnego zwalczania chorób. Pomaga przy wrzodach żołądka, ma właściwości przeciwzapalne, przeciwgrzybiczne. Ale też smak parzonych liści niezbyt mnie nęci.Stąd pomysł fermentacji.

Stosuję prostą metodę, taką dla leniwych zielarzy.

Liście zebrałem wcześnie rano, gdy była jeszcze na nich poranna rosa. Nie myłem, bo nie było z czego. Listki pocięte w paski mocno upchnąłem w 3/4 litrowym słoiku. Zmieściło się aż dwadzieścia dużych liści. Słoik zakręciłem, postawiłem w kuchni w ciepłym miejscu i czekam. Codziennie oglądam i wącham.

Po siedmiu dniach liście mają już charakterystyczny alkoholowo-ziołowy zapach wynikający z trwającej fermentacji. Teraz tylko muszę pilnować momentu gdy liście zbrązowieją.

Gdy kolor będzie odpowiedni, zapach czysty, ale bardzo wyrazisty, zakończę fermentację. Nie stosuję tu sztywnych reguł kierując się jedynie intuicją.

Liście  rozłożę  w piekarniku i ususzę w temperaturze około 40 stopni. Potem tylko wystarczy je drobno pociąć - używamy z lenistwa elektrycznej przystawki do rozdrabniania warzyw z maszynki do  mięsa. Potem tylko przesypuję do słoja i już po robocie.

W fermentowaniu nie mam wielkiego doświadczenia, do czego się muszę uczciwie przyznać.

 

fot. marta zając

 

W tym roku, jak na razie, opisaną metodą robiłem herbatki z liści czeremchy, kwiatów lilaka i liści jeżyny.

Najsmaczniejsza jest ta pierwsza, o bogatym, wiśniowo - migdałowym aromacie. Z lilaka jest mocno kwiatowa, damska chciałoby się powiedzieć. Najdelikatniejszy smak ma herbata z liści jeżyny - ją jednak zrobiłem przede wszystkim dla zdrowia i tylko lekko podfermentowałem.

W przyszłym roku spróbuję z liśćmi jabłoni, morwy, poziomki i koniecznie hortensji piłkowanej - podobno ma wyjątkowe właściwości.