Poskrzypki żrą mi szachownice i lilie

 

 

 fot. sabina zając

Poskrzypka liliowa jest piękna. Piękniejsza nawet od biedronki ze swoim jaskrawoczerwonym, metalicznym kolorem. A nazwę zawdzięcza specyficznej reakcji na zagrożenie: pociera odwłokiem o pokrywy na tyle głośno, że słychać głośne skrzypienie. Ale niestety potrafi ona i jej larwy zniszczyć całe liście lilii, szachownicy. Jak jej nie zauważymy, chociaż to trudne, to łatwo odnajdziemy ślady żerowania po dziurach wygryzionych w liściach. Szlachetną lilię potrafi ogołocić. Możemy poskrzypki wyłapywać, ale to trudne, bo szybko biegają. Możemy usuwać czerwone jajeczka widoczne na spodzie liści, ale przy masowym ataku to bardzo pracochłonne. Ponieważ poskrzypka to kuzynka stonki, ja bez skrupułów niszczę ją kiszonką z tytoniu (niedopałki z papierosów zalewam wodą i czekam aż płyn sfermentuje). Można też używać wywaru lub wyciągu z tytoniu. Jest to koniecznie, szczególnie że poskrzypka  niszczy nie tylko lilie, ale także szachownice, kokoryczki i konwalie. A w tym roku są bardzo licznie. Dlatego zabieg będę powtarzał co tydzień.

Cebulice i śnieżniki w parku im. M. Klepacza ... w śniegu - niepowtarzalne, niespotykane

Pogoda wszędzie podła, ale i jej zawdzięczać możemy piękne doświadczenia. Dla nas takim jest niepowtarzalny widok cebulic syberyjskich i śnieżników lśniących... w śniegu. Tak wygląda teraz najpiękniejszy o tej porze park w Łodzi, park biskupa Michała Klepacza.

 

 

Te kwiatki przed pałacykiem to śnieżnik lśniący porastający pół parku - część wschodnią. Kwiatki są błękitne, z jasnym oczkiem i główkami podniesionymi do nieba. Tworzą delikatną, błękitną murawę.

 

 

A to już cebulice syberyjskie, z opuszczonymi główkami, ciemnoniebieskie.

 

 

Cebulice syberyjskie okrywają zachodnią część parku.

Czy jest w tej chwili gdzieś w Polsce piękniejsze miejsce?

fot. sabina zając

zaskoczenia z minionego weekendu

 Glicynia - wisteria

Strąki wisterii jeszcze tydzień temu były zwarte i twarde. Teraz szybko się rozpękły i wystrzeliły nasionami. Widok niezapomniany. A obserwujemy to z bliska, bo pnącze prowadzimy jak drzewko. Wiotkie łodygi związane są w jeden pień wysoki na 180 cm, a wyżej rozkładają się wiotki gałązki, na których latem pojawiają się kwiaty.

 

 fot. sabina zając

 

Inne cebulice

Cebulice kojarzymy zazwyczaj z delikatnymi, niebieskimi kwiatkami.  Ta na zdjęciu wygląda inaczej. To cebulica Tubergena o bladoniebieskich kwiatuszkach. Kwitnie jako pierwsza. Mamy jeszcze odmianę o białych kwiatkach - rzadkość, ale gdzieś się w ogrodzie zapodziała. Może jeszcze za wcześnie.

 

 fot. sabina zając

 

 Trujący bluszcz leczy

Pospolity, zimozielony bluszcz obrasta u nas stare robinie, czyli akacje. Ma już kilkanaście lat, ale dopiero drugi rok mamy okazję oglądać jego delikatne, drobne owoce. Teraz powoli dojrzewają. Przetrwały, bo zima była bardzo łagodna. Te owoce są dla ludzi bardzo trujące. Podobno nawet samo przesiadywanie pod bluszczem jest niebezpieczne, szczególnie dla osób ze skłonnościami do alergii. Może powodować nieżyty nosa, a nawet astmę. Ale bluszcz ma też właściwości lecznicze, tyle że nie w Polsce a w Niemczech. Tym niemniej można go użyć do... kąpieli. Liście pomagają bowiem w chorobach reumatycznych. Także przy migrenie. Nie Udało mi się znaleźć żadnych informacji o zastosowaniu owoców, ale i tak kusi mnie by je zerwać i ususzyć...

 

 fot. sabina zając

 

Wędrujące przylaszczki

Znowu zaskoczyły mnie przylaszczki, nie tyle że kwitną, ale to że pojawiły się  w nowym miejscu, gdzie sadzone nie były. A cała zasługa jest w mrówkach (jak dobrze, że są w ogrodzie), które roznoszą nasiona kwiatu. Skąd ta miłość mrówek akurat do tego kwiatka? Otóż nasionka mają smakowity tłuszczyk. Zbierają więc je, a  objadając się tym tłuszczykiem roznoszą roślinę po ogrodzie.

 

fot. sabina zając

Lista zadań...

Po ogrodzie chodzimy powoli, uważnie wypatrując wszelakich zmian, wybijających pędów, kwiatów, czasem ledwo widocznych pod resztkami ubiegłorocznych liści, a w głowie układamy sobie plan tego co wymaga pilnej pracy. Jak zwykle do zrobienia jest więcej niż jesteśmy w stanie wykonać.

 

 

 Zaczął kwitnąć ciemiernik purpurowy - nasz ulubiony. Trzeba go nawieźć, a my na to jesteśmy już przygotowani, bo w  beczce od jesieni czekały krowie kupy wymieszane z liśćmi żywokostu. Teraz wystarczy tylko dodać wody do przefermentowanego obornika i podlać, tak ostrożnie, półlitrowy garnuszek nawozu wymieszany z konewką deszczówki.

 

 

 Ciemierniki cuchnące dobrze radzą sobie i bez nawozu. One już kwitną od miesiąca. Dobrze zabezpieczone korą, są praktycznie niezniszczalne i niezawodne. Wystarczy więc usunąć z nich resztki jesiennych liści.

 

 

Cyklameny co roku doskonale sobie radzą. Ale, że ledwie wystają nad ziemię, trzeba je nieco odsłonić tak by miały nieco światła i koniecznie zastosować preparat grzybobójczy. Najłagodniejszy to skrzyp, wywar lub wyciąg. Bez niego te delikatne kwiatuszki nie przetrwają.

 

 

 Ale też na irysach cebulowych widać już działanie grzyba, tu także będą konieczne opryski dopóki jest tak dużo wilgoci.

 

 

 

 Krokusy łażą nam po ogrodzie tak jak chcą. Niespodziewanie pojawiają się gdzieś na środku trawnika, by w następnym roku przewędrować w inne miejsce. Spacerując po ogrodzie musimy więc cały czas patrzeć pod nogi.

 

 

 

To już apogeum kwitnienia lepiężnika japońskiego. Za kilkanaście dni kwiaty znikną i zaczną wyrastać piękne, wielkie liście. Lepiężniki trzeba mocno ściółkować, bo nic tak im nie szkodzi jak sucha ziemia. Nawet w pobliżu stawu czasem cierpią na niedostatek wody.

 

 

Leszczyna purpurowa, a więc i kotki purpurowe. Co roku rodzi czerwone orzeszki a my pozwalamy im zostać na drzewie aż same nie opadną. Tak pięknie wyglądają. Ta leszczyna jest praktycznie bezobsługowa. Doskonale rośnie bez nawożenia, nie trzeba jej ciąć. Piękny, niewysoki, zaledwie 4 metrowy krzew.

 

 

 Ostatnie dni kwitnącego oczaru. Za tydzień będzie już po kwiatach. Warto więc nimi nacieszyć oczy.

 

fot. sabina zając

 

 

Formowanie drzew bez cięcia

Konary tworzące z przewodnikiem drzewa  kąt prosty odłamują się bardzo rzadko.  Do tego szeroki kąt powoduje szybsze wejście młodego drzewa w owocowanie - tłumaczył pokoleniom ogrodników osławiony profesor Szczepan Pieniążek.

Prawidłowe ułożenie gałęzi poprawia także jakość i wielkość owoców. Dlatego ingerencja w naturalny kształt drzewa jest czasem konieczna, chociaż nie musi polegać na jego przycinaniu.

 

 

Drzewo butelkowe może według niektórych wyglądać groteskowo. Ale ma kilka zalet. Pozwala łatwo sterować ułożeniem gałęzi wieszając butelki na tych tylko które rosną nieprawidłowo. Regulując ilość wody w butelce można sterować siłą obciążenia.

 

 

 

Te czerwone sznurki wybrane są nieprzypadkowo. Ładnie kontrastują z pobielonym drzewem i ze zwykłego zabiegu pielęgnacyjnego tworzą coś co ma zdobić. Rzecz jasna nie w każdym ogrodzie takie rozwiązanie będzie wyglądało estetycznie. Ale sposób wart rozważenia.

 

 

 To najgorsze z możliwych rozwiązań, bo sposób ułożenia konarów jest dość przypadkowy, sznurki wrzynają się w młode delikatne gałązki, a w ciągu sezonu trzeba je wielokrotnie regulować co jest dość kłopotliwe. Poza tym taki sposób wiązania powoduje łatwe uszkodzenie pnia, szczególnie w czasie silniejszych wiatrów.

 

 

A ten sposób formowania stosowany jest u iglaków, szczególnie gdy chcemy by drzewka i krzewy uzyskały fantazyjny kształt. Używa się miękkiego drutu, systematycznie należy sprawdzać, czy nie wrasta on w gałęzie. Sposób ten pozwala na tworzenie bardzo oryginalnych form zarówno u roślin doniczkowych jak i ogrodowych. nie jest stosowany w ogrodach ekologicznych i naturalnych, ale prawie nieunikniony we wszelkich designerskich.

 

fot. sabina i marta zając