Złota rybka ze szlamu

 Betonowy staw zrobiony około dziesięciu lat temu zaczął przeciekać, w ciągu tygodnia poziom wody spadał o ok. 50 - 70 cm. Dolewanie wody problemu nie rozwiązało. Staw trzeba było oczyścić, ale odkładaliśmy to w czasie, bo rybek, złotych , czerwonych, srebrnych i innych, a do tego grzybieni żal...

 

 

 Najtrudniejsze było odławianie, bo tych rybek było więcej niż sto, a mniej niż dwieście. Siatka bez szans, bo chowały się wśród roślin i w mule, użyliśmy więc ... durszlaka. I tak udało się odłowić także złotą rybkę, ale nie pogadała, trafiła do przechowali czyli starej ocynkowanej wanny.

 

 

Gdy pompa już nie była w stanie usuwać wody, bo szlam ją co chwila zapychał, trzeba było cały osad wynosić ręcznie wygrzebując z błota każdą trzepoczącą się rybeńkę

 

 

 A potem najgorsza robota, usuwanie kłączy grzybieni grubszych niż moje ramię, splątanych, ciężkich, była tego chyba tona... dwa dni roboty, chociaż staw niewielki, ok. 5 metrów średnicy i 180 cm w najgłębszym miejscu.

 Ręczna robota, łopata niezbyt skuteczna, trzeba było błoto wygrzebywać...

 

 

 szufelką...

 

 

 

ale po opłukaniu stawu znaleźliśmy spękania, miejsca wycieku, mapę zrobiliśmy gipsem, a potem klejenie...

 

 

 

O tym jaki efekt dała naprawa napiszemy za tydzień. Na razie staw zaklejony, rybki, także złota wróciły do swojego domu, a w przyszłym tygodniu sprawdzimy czy staw odzyskał szczelność.

fot. sabina zając

Ogród Biodynamiczny 15 - 21.09.

Zasłonić bez zasłaniania

 

Cały ogród mamy osłonięty żywopłotami: cisowym, tujowym (Zebrina), leszczynowym, grabowym i świerkowym. Stało to się przyczyną krótkotrwałej obrazy sąsiadów, którym zasłoniliśmy bez złośliwości, a jedynie chroniąc swoją prywatność, widok na nasza rośliny.

 

 

fot. sabina zając

 

Została jedynie brama wjazdowa. Jak ją zasłonić bez zasłaniania? Trzeba przecież jakoś wjechać do ogrodu, a dzieciaki wiszące na bramie czasem bywały denerwujące. Mogliśmy oczywiście postawić litą przegrodę z metalu, taką na dwa metry, ale nie pasuje ona do wiejskich klimatów. Brama jest więc niska, raptem na 1,2 m, ze sztachet. Widok zasłoniliśmy... brzozą płaczącą.

 

 

To widok sprzed dwóch lat, brzoza jeszcze drogi w pełni nie zasłoniła.../ fot. marta zając

 

Rośnie wzdłuż drogi wjazdowej. Systematycznie podcinana od dołu, utworzyła nad wjazdem parasol. Gdy wjeżdżamy wyższym autem, jej wiotkie gałązki smyrają po dachu, ale komu by to przeszkadzało?

 

 

 

A to ogród w pełni lata, z ogromnym lepiężnikiem po prawem stronie/ fot. marta ając

Ogród Biodynamiczny na 1.09 – 7.09.

 

zimowity na szczęście zimy jeszcze nie witają.../ fot. sabina zając
Kwitną zimowity i krokusy jesienne. Jak je odróżnić? Łatwo, po liczbie pręcików. Zimowit ma ich sześć, a krokus tylko trzy. Dla miłośników kwiatów nie ma to może większego znaczenia, ale dla rodziców już tak.
krokusy jesienne różnią się od zimowitów tylko liczbą pręcików/fot. sabina zając
Zimowity są bowiem roślinami mocno trującymi i to każda ich część, także kwiaty. A że maluchy lubią to co ładne brać do buzi, lepiej trzymać je z daleka od zimowitów. A, że to co jest trucizną często też jest lekiem, warto wiedzieć, że z cebulek zimowita pozyskuje się bardzo cenny lek bardzo skuteczny przy silnym ataku dny czyli podagry. Kiedyś stosowali go też zielarze, dziś odradzają jego stosowanie w domowym samoleczeniu.
O tym, że nadchodzi jesienna pogoda wiedzą wszyscy i wszyscy wróżą z różnych oznak przyrody jaka będzie i do kiedy potrwa, a także kiedy należy spodziewać się zimy. Podglądamy więc wrzosy.
gdy wrzosy kwitną od góry to czeka nas mroźna i szybka zima/fot. sabina zając
Gdy kwitną najpierw od góry a potem kwiaty rozwijają się coraz niżej zima będzie szybko i ostra. Tak podobno jest w tym roku – jak twierdzą znajomi ogrodnicy, chociaż nasze wrzosy sygnalizują coś wręcz przeciwnego. Przynajmniej niektóre.
To, że myszy już wdzierają się do domów też nie świadczy o szybkiej zimie, bo mają zwyczaj robić to już po żniwach.
Bociany w tym roku nie śpieszyły się z odlotem, a one mają w swoich maleńkich główkach nie tylko kompas, ale i kalendarz. Widać one szybkiej zimy nie przeczuwają.
W ogrodzie, przynajmniej naszym, ponownie pojawiły się kwiaty na niektórych różanecznikach. Zakwitł też pigwowiec. Kwitną ponownie różowe robinie czyli akacje, a więc może nie ma się czego bać?
My się zimy nie boimy, a raczej gwałtownego ocieplenia. Niektóre drzewa już szybko zrzucają liście, na innych zasychają. Gdyby miało dłużej popadać, a potem pogrzać, mogą... poczuć wiosnę i mocno się uaktywnić, a to jest faktycznie niebezpieczne. Młode, żywe pędy które nie zdążą zdrewnieć wpuszczą mróz do całej rośliny.
Czy mamy na to wszystko wpływ? Niewielki.
Możemy jednak wzmocnić rośliny wszystkimi nawozami potasowymi poprawiającymi ich odporność. My stosujemy popiół drzewny z ogniska i kominka, ale tylko w stosunku do tych które tolerują obojętną lub zasadową glebę. Dobrze jest też wspierać odporność roślin na choroby stosując opryski ze skrzypu, żywokostu, a także pokrzywy i mniszka. Tam gdzie jest susza intensywnie podlewamy, bo odwodnienie osłabia odporność nie tylko ludzi...

 

 

 

 

 

 

 

Ogród Biodynamiczny na 11 – 17.08.

 

Złota kula czyli wędrująca rudbekia naga Golden Grow

 

 

 rudbekia naga, pospolita ale piękna / fot. sabina zając

 

Rudbekia naga o pełnych kwiatach uważana jest za mało elegancką w porównaniu do lśniącej. My jednak lubimy właśnie tą wiejską, pospolitą. Drągal dorasta nam do dwóch metrów, a że ma wiotką łodygę, podpiera się na hortensji pnącej, która z kolei oplata pień starej jabłoni i tak wszystko tworzy jedną całość. Chociaż złota kula jest dość ekspansywną rośliną, w niczym nam to nie przeszkadza. Po prostu odkopuję jesienią część korzeni i sadzę w kolejne miejsce, najlepiej takie gdzie jest słońce i drzewa mogące stanowić podporę.

 

Korzenie żywokostu już się suszą

 

 to tylko fragment ogromnych korzeni żywokostu... już w piekarniku/ fot. sabina zając

 

Wykopaliśmy sporą garść długich korzeni żywokostu, pocięliśmy od razu na drobno elektryczną przystawką do cięcia twardych warzyw ( taką jak do czarnej rzepy) i wstawiliśmy do piekarnika – temperatura 45 st. C. Gdy wyschnie na wiór, zmielimy korzeń na proszek. Będzie materiał wyjściowy na olej i maść żywokostową. Przyda się nie tylko na zranienia. Sprawdzimy, czy faktycznie pomaga także na zwichnięcia, bolące kolana i stawy, problemy z kręgosłupem.

 

Spotkaliśmy pazia królowej

 

 pierwszy raz widezieliśmy na żywo i to na łące za płotem/ fot. sabina zając

 

Wyjątkowy, ogromny motyl, podobno kolekcjonerska rzadkość, a u nas pojawił się na łące za płotem. Oby jak najwięcej takich gości. A można paziom to ułatwić. Przede wszystkim uprawiać ogród bez chemii. Dobrze jak rośnie w nim dzika marchew i dziki koper, bo motyl bardzo je lubi. Ważne, by było też sporo słonecznych miejsc, ale o to najłatwiej.

 

Dzieci liliowca rosną zdrowo

 

 to ze sztucznego  zapylenia... mamy nadzieję, że żadnych fundamentalnych wartości nie naruszamy / fot. sabina zając

 

Jak już wcześniej pisaliśmy, chcemy dochować się liliowców nowych odmian, krzyżówek z tych, które już posiadamy. Ponieważ liliowce niechętne zapylają się w sposób naturalny, pomogliśmy im w tym pocierając pręciki o słupek tak by pyłek dostał się tam gdzie powinien. No i zawiązały się nasiona... nie wszystkich kwiatach, ale i tak będzie co wysiewać. Ze zbiorem musimy jednak poczekać do jesieni.

Ogród Biodynamiczny na 4 – 10. 08.

To by ł ciężki tydzień dla ogrodu. Najpierw długo susza, potem ulewy. Popadało w ostatniej chwili, już gdy ustawiliśmy zraszacz, by wesprzeć różaneczniki. Ale nie był potrzebny, a przyjęły się nawet rozsady szałwii i smotrawy, chociaż warunki miały mało sprzyjające. Najbliższy tydzień zapowiada się podobnie.

 

Dalia jednoroczna?

 

 Takiego mutanta jeszcze nie widzieliśmy/ fot. sabina zając

 

W niespotykany sposób zakwitła dalia, którą sprzedano nam jako jednoroczną, czyli taką, która nie ma karpy i przed zimą należy ją wyrzucić na kompostownik, a w kwietniu następnego roku wysiać następną. Otóż nie istnieją dalie jednoroczne. To takie same dalie jak te inne, z karpami, tyle że na tyle młode że mają drobny, marny korzonek. Gdy go wykopać nie przetrzyma przechowywania, bo nie był w stanie zgromadzić substancji zapasowych. A nasza dalia „jednoroczna” ma nietypowy kwiat: połowa płatków jest w delikatne plamki, druga połowa czerwona prawdopodobnie po przodkach, którzy niespodziewanie o sobie przypomnieli.

 

Niedotykalskie niecierpki

 

 Dopiero gdy blisko podejść, widać płatki kwiatów zwinięte w rurki.../ fot. sabina zając

 

Czy wiecie skąd się wzięła nazwa: niecierpek? Bo nie cierpią dotykania,! Przede wszystkim gdy dojrzewają nasiona. Jeżeli przypadkowo je poruszymy w tym czasie, natychmiast reagują wystrzeliwując z torebki nasiona na odległość nawet kilku metrów! Mamy w ogrodzie kilka gatunków niecierpków. Jeden rośnie od kilku lat, a więc zakładamy że jest to bylina, chociaż większość tych roślin w naszym klimacie zalicza się do jednorocznych. Najwyraźniej nie wszystkie.

 

Różę suszę w całości

 

fot. sabina zając

 

Duże owoce róży pomarszczonej, która rośnie u nas jak oszalała zajmując coraz więcej przestrzeni zebraliśmy pierwsze owoce. W całości trafiły do piekarnika najpierw w temp. 100 st. C na 10 minut, a potem na 1,5 godz. w temperaturze 60 st. C. Dosuszamy je w woreczku wiszącym w przewiewnym miejscu. Gdy są suche na pieprz, mielimy, a proszek dodajemy do herbaty.

 

Mak satelitarny

 

Pierwszy raz coś takiego widzieliśmy: mak wyglądający jak satelita, płatki opadły, pręciki zostały...

 

 fot. sabina zając