UWAGA! To listopad, a przebiśniegi wystartowały!

To wręcz niewiarygodne! Wystartowały przebiśniegi tak jakby to była wiosna, a nie koniec jesieni!

 

 fot. sabina zając

 

Liście mają już długie na kilkanaście centymetrów i jeżeli pogoda się utrzyma to zakwitną. Czegoś takiego nie pamiętam jak długo żyję i zajmuję się ogrodem.

Te pierwsze przebiśniegi wystartowały w doskonale osłoniętym miejscu, w cieniu wielkiej daglezji. Mają tu komfortowe warunki, ciepło i sporo rozproszonego światła.

Ale nie one jedyne zachowują się wiosennie. Liliowce mają nowe liście i porosły na 20-30 centymetrów. Grube pąki kwiatowe są też na dereniu jadalnym. Na świerku acrocona pojawiły się zawiązki szyszek.

Te i inne przejawy wiosny są bardzo niebezpieczne dla odporności ogrodu gdy nadejdą mrozy, bo nadejść przecież muszą i oby jak najszybciej. Nie muszą być silne. Tak koło zera wystarczy.

Powojniki gdy już przekwitły są magicznie piękne

 

 

Powojnik tangucki ma żółte, dzwonkowe kwiaty i kwitnie jesienią, a potem jest jeszcze piękniejszy gdy pojawiają się puszyste owocniki. Łatwy jest w uprawie, a w zależności od odmiany osiąga od 2 do nawet 6 metrów długości.

 

 

 

 

Ale też inne odmiany clematisów są przeurocze, gdy już przekwitną. Dlatego uprawiając je w ogrodzie zawsze mamy wątpliwości: usuwać przekwitłe kwiaty, by dać większą szansę następnym czy czekać na takie cudeńka jak na zdjęciu. Zazwyczaj wybieramy drugie rozwiązanie.

 

Fot. sabina zając

 fot. marta zając

 

 

 

 

 

 

 

Złota rybka ze szlamu

 Betonowy staw zrobiony około dziesięciu lat temu zaczął przeciekać, w ciągu tygodnia poziom wody spadał o ok. 50 - 70 cm. Dolewanie wody problemu nie rozwiązało. Staw trzeba było oczyścić, ale odkładaliśmy to w czasie, bo rybek, złotych , czerwonych, srebrnych i innych, a do tego grzybieni żal...

 

 

 Najtrudniejsze było odławianie, bo tych rybek było więcej niż sto, a mniej niż dwieście. Siatka bez szans, bo chowały się wśród roślin i w mule, użyliśmy więc ... durszlaka. I tak udało się odłowić także złotą rybkę, ale nie pogadała, trafiła do przechowali czyli starej ocynkowanej wanny.

 

 

Gdy pompa już nie była w stanie usuwać wody, bo szlam ją co chwila zapychał, trzeba było cały osad wynosić ręcznie wygrzebując z błota każdą trzepoczącą się rybeńkę

 

 

 A potem najgorsza robota, usuwanie kłączy grzybieni grubszych niż moje ramię, splątanych, ciężkich, była tego chyba tona... dwa dni roboty, chociaż staw niewielki, ok. 5 metrów średnicy i 180 cm w najgłębszym miejscu.

 Ręczna robota, łopata niezbyt skuteczna, trzeba było błoto wygrzebywać...

 

 

 szufelką...

 

 

 

ale po opłukaniu stawu znaleźliśmy spękania, miejsca wycieku, mapę zrobiliśmy gipsem, a potem klejenie...

 

 

 

O tym jaki efekt dała naprawa napiszemy za tydzień. Na razie staw zaklejony, rybki, także złota wróciły do swojego domu, a w przyszłym tygodniu sprawdzimy czy staw odzyskał szczelność.

fot. sabina zając

Ogród Biodynamiczny 15 - 21.09.

Zasłonić bez zasłaniania

 

Cały ogród mamy osłonięty żywopłotami: cisowym, tujowym (Zebrina), leszczynowym, grabowym i świerkowym. Stało to się przyczyną krótkotrwałej obrazy sąsiadów, którym zasłoniliśmy bez złośliwości, a jedynie chroniąc swoją prywatność, widok na nasza rośliny.

 

 

fot. sabina zając

 

Została jedynie brama wjazdowa. Jak ją zasłonić bez zasłaniania? Trzeba przecież jakoś wjechać do ogrodu, a dzieciaki wiszące na bramie czasem bywały denerwujące. Mogliśmy oczywiście postawić litą przegrodę z metalu, taką na dwa metry, ale nie pasuje ona do wiejskich klimatów. Brama jest więc niska, raptem na 1,2 m, ze sztachet. Widok zasłoniliśmy... brzozą płaczącą.

 

 

To widok sprzed dwóch lat, brzoza jeszcze drogi w pełni nie zasłoniła.../ fot. marta zając

 

Rośnie wzdłuż drogi wjazdowej. Systematycznie podcinana od dołu, utworzyła nad wjazdem parasol. Gdy wjeżdżamy wyższym autem, jej wiotkie gałązki smyrają po dachu, ale komu by to przeszkadzało?

 

 

 

A to ogród w pełni lata, z ogromnym lepiężnikiem po prawem stronie/ fot. marta ając

Ogród Biodynamiczny na 1.09 – 7.09.

 

zimowity na szczęście zimy jeszcze nie witają.../ fot. sabina zając
Kwitną zimowity i krokusy jesienne. Jak je odróżnić? Łatwo, po liczbie pręcików. Zimowit ma ich sześć, a krokus tylko trzy. Dla miłośników kwiatów nie ma to może większego znaczenia, ale dla rodziców już tak.
krokusy jesienne różnią się od zimowitów tylko liczbą pręcików/fot. sabina zając
Zimowity są bowiem roślinami mocno trującymi i to każda ich część, także kwiaty. A że maluchy lubią to co ładne brać do buzi, lepiej trzymać je z daleka od zimowitów. A, że to co jest trucizną często też jest lekiem, warto wiedzieć, że z cebulek zimowita pozyskuje się bardzo cenny lek bardzo skuteczny przy silnym ataku dny czyli podagry. Kiedyś stosowali go też zielarze, dziś odradzają jego stosowanie w domowym samoleczeniu.
O tym, że nadchodzi jesienna pogoda wiedzą wszyscy i wszyscy wróżą z różnych oznak przyrody jaka będzie i do kiedy potrwa, a także kiedy należy spodziewać się zimy. Podglądamy więc wrzosy.
gdy wrzosy kwitną od góry to czeka nas mroźna i szybka zima/fot. sabina zając
Gdy kwitną najpierw od góry a potem kwiaty rozwijają się coraz niżej zima będzie szybko i ostra. Tak podobno jest w tym roku – jak twierdzą znajomi ogrodnicy, chociaż nasze wrzosy sygnalizują coś wręcz przeciwnego. Przynajmniej niektóre.
To, że myszy już wdzierają się do domów też nie świadczy o szybkiej zimie, bo mają zwyczaj robić to już po żniwach.
Bociany w tym roku nie śpieszyły się z odlotem, a one mają w swoich maleńkich główkach nie tylko kompas, ale i kalendarz. Widać one szybkiej zimy nie przeczuwają.
W ogrodzie, przynajmniej naszym, ponownie pojawiły się kwiaty na niektórych różanecznikach. Zakwitł też pigwowiec. Kwitną ponownie różowe robinie czyli akacje, a więc może nie ma się czego bać?
My się zimy nie boimy, a raczej gwałtownego ocieplenia. Niektóre drzewa już szybko zrzucają liście, na innych zasychają. Gdyby miało dłużej popadać, a potem pogrzać, mogą... poczuć wiosnę i mocno się uaktywnić, a to jest faktycznie niebezpieczne. Młode, żywe pędy które nie zdążą zdrewnieć wpuszczą mróz do całej rośliny.
Czy mamy na to wszystko wpływ? Niewielki.
Możemy jednak wzmocnić rośliny wszystkimi nawozami potasowymi poprawiającymi ich odporność. My stosujemy popiół drzewny z ogniska i kominka, ale tylko w stosunku do tych które tolerują obojętną lub zasadową glebę. Dobrze jest też wspierać odporność roślin na choroby stosując opryski ze skrzypu, żywokostu, a także pokrzywy i mniszka. Tam gdzie jest susza intensywnie podlewamy, bo odwodnienie osłabia odporność nie tylko ludzi...