Fotografowanie ogrodu nie jest łatwe. Prościej pokazać pojedyncze roślinki, nawet gdy trzeba się schylić i uważnie im przypatrzyć... chociaż i to czasem sprawia kłopot. U nas każda wizyta w ogrodzie to sto albo i więcej zdjęć. Po selekcji zostaje kilka, czasem kilkanaście. Zadowoleni zaś jesteśmy z jednego, czasem z dwóch.

Do ogrodu wzięliśmy więc starą ramę ze strychu domu, gdzie od lat czeka na godny siebie obraz. Zaczęliśmy przymierzać.

 

 

 Te dwa perukowce pospolity i purpurowy zdecydowanie do ramy pasują, ale bez niej są piękniejsze, bardziej okazałe.

 

 

 Klon pospolity, czerwony, kulisty  też by się nadał, ale jak tu wyciąć to wszystko co ramie się nie zmieściło.

 

 

Pozostało kompromisowe rozwiązanie. To rama zostanie w ogrodzie, może będzie po niej wędrowała. Obraz będzie się zmieniał gdy zawieje wiatr, słońce mocno zaświeci lub zakryją je chmury, spadnie deszcz.

fot. sabina zając