Lubię mieć zawsze pod ręką świeży, intensywnie pachnący szczypior z cebuli. Do ogrodu mam kilkadziesiąt kilometrów. A, że trzymana w domu cebula zaczęła mi kiełkować.... znalazłem zabawne rozwiązanie. Wodną uprawę.

 

 

Tak powstał cebulowy mini ogródek, który rośnie w oczach, z dnia na dzień jest coraz większy.

 

 

Polecam taką pożyteczną zabawę. Cebule połączyłem wykałaczkami, tak by  nie gniły w wodzie, a tylko były w niej lekko zanurzone. Efekt widoczny na zdjęciach uzyskałem już po trzech dniach.

Kolejna zabawa to analogiczne wykorzystanie kiełkujących już ziemniaków. Wystarczy worek z ziemią i kawałek miejsca na balkonie. Jest nadzieja, że młode ziemniaki z balkonowej uprawy będę miał już w maju.

fot. sabina zając