fot. sabina zając

 W walce ze szkodnikami najgorsze są opryski chemiczne, bo szkodzą całemu środowisku. Można stosować ekologiczne opryski, albo ... pasożyty owadów. Taką rolę pełnią nicienie.

To pasożyty najróżniejszych szkodników. Ich larwy wnikają do organizmu  np. opuchlaka, stonki, gąsienicy bielinka, muchówki itp. , a następnie uwalniają bakterie powodujące śmierć nosiciela. Potem opuszczają martwego żywiciela i błyskawicznie mnożąc się atakują kolejne, żywe. Takie pożyteczne nicienie można wyhodować samodzielnie. Sposób opisuje Andrzej Bednarek, w pierwszej chyba po polsku pracy propagującej metodę biodynamiczną w ogrodzie. Książka nazywa się: Zdrowe plony z działki i ukazała się w 1991 r. 

Oto metoda:

Łapiemy larwy szkodnikówi np. gąsienice owrzodka konwaliowego (to one są na zdjęciu) i wkładamy je do podziurkowanego pudełka, które zamykamy i zakopujemy w ziemi na głębokości 5 - 10 cm. Po około 8 - 10 dniach wykopujemy pudełko. Część szkodników będzie martwych. Wybieramy je i kładziemy na wilgotnej gazie lub bibule, w jakimś słoiku. Trzymamy tak kilka dni utrzymując cały czas wilgoć. Potem dokładamy do słoika żywe, aktywne szkodniki. Powinny szybko poumierać. Wówczas zakopujemy je w najbardziej zagrożonych miejscach w ogrodzie, gdyż w ich martwych ciałach powinny być całe kolonie intensywnie mnożących się nicieni.

W przypadku stonki problem ze złapaniem będzie niewielki. Gorzej, jeżeli będziemy w ten sposób chcieli wyniszczyć turkucie podjadki. Ich larwy żerują bowiem nocą. Polować trzeba by na nie z latarką.

Metoda jest nieco kłopotliwa, ale działa długotrwale. Niestety określone gatunki nicieni atakują tylko ulubione przez siebie szkodniki. Co ma jednak ważną zaletę: nie zabiją pożytecznych organizmów.