Ostatni raz podlewaliśmy ogród ponad rok temu, w sierpniu 2015 r. i do tej pory żałujemy tamtej decyzji. Ale tak się złożyło, że mieliśmy urlop, była susza i chcieliśmy wesprzeć rośliny. Dwutygodniowe podlewanie tylko je rozhartowało i sporo padło, gdy po urlopie wróciliśmy do domu.

W tym roku nie popełniliśmy tego błędu. Chociaż ogród mamy na górce, ani razu nie podłączyliśmy węży. A tak w tej chwili ogród wygląda.

 

 

Jest ju ż jesienny, niektóre rośliny wyglądają na nieco zmęczone. Liście nieco zwisłe. Ale żadna roślina nie padła.

 

 

 

Doskonale radzą sobie szałwie - jak widać - dojrzewa berberys koreański, a chociaż owoce są drobniejsze niż zwykle, już dojrzewają.

 

 

Trawy też sobie dobrze radzą. Bujnie rosną bez odrobiny podlewania i to zarówno te odporne na suszę jak i wymagające wilgotnej ziemi. Jak to możliwe?

 

 

 

Metoda jaką stosujemy jest dość prosta. Każdą roślinę sadzimy dodając do ziemi bentonitu gromadzącego i oddającego wilgoć.

Wszystkie rabaty ściółkujemy. Te bardziej reprezentacyjne są obsypane 10 centymetrową warstwą kory. Pozostałe ściółką z rozdrobnionych gałęzi oraz ze ściętej trawy.

Największy problem jest z trawnikiem. Jest na szczęście naturalny, a więc bardziej odporny. Poza tym przez całe lato co drugi pokos zostawiamy na trawniku, co niezbyt dobrze wygląda, ale stanowi źródło naturalnej wilgoci. Poza tym nie tniemy zbyt nisko.

 

 

 

 Takie wielkie owoce pigwy wyrosły na drzewku, które rośnie na najbardziej nasłonecznionej części ogrodu. Drzewka też nie podlewaliśmy. Jednak cały rok ogród jest podsypywany popiołem drzewnym z kominka. To nie tylko naturalny nawóz, ale przede wszystkim źródło potasu podnoszącego odporność na suszę. Rośliny zasilaliśmy  także kiszonką z pokrzywy - bardzo je wzmacnia.

 

 

 A to ostatnie, dzisiejsze szaleństwo. Wzięliśmy się za przesadzanie dość dużych iglaków: jałowców, tuj, cyprysików i jodły. To oczywiście zbyt późno jak na takie zabiegi, bo najlepszy jest sierpień. Jednak mamy nadzieję, że wszystkie rośliny się przyjmą, bo bryły korzeniowe obsypaliśmy bentonitem. Dodatkowo bentonit wymieszaliśmy z ziemią przed posadzeniem roślin... a potem do każdego dołka po 20 litrów wody... to jedyny wyłom w zasadzie uprawiania ogrodu bez podlewania.

fot. sabina zając