Tak dziś w naszym ogrodzie wyglądał słonecznik wierzbolistny. Skoro ja sięgam do wysokości 230 cm, to on musi mieć ze trzy metry. Tegoroczne łato wyjątkowo mu służyło. Najwyraźniej odpowiada mu także wilgotne powietrze w sąsiedztwie stawu. W innych częściach ogrodu jest dwa razy niższy.

Słonecznik wierzbolistny jest byliną o bardzo długich, nawet 20 centymetrowych i bardzo wąskich liściach. Nie ma specjalnych wymagań glebowych. My go nie nawozimy, nie podlewamy.

Pochodzi ze Stanów Zjednoczonych, gdzie rośnie na wapiennych glebach. Teraz kwitnie.

fot. sabina zając

 

A to dzisiejszy staw z olbrzymim miskantem (3 metrowym) w tle, przed nim  wiąz Jacqueline Hillier, który miał być karłowym , ale rośnie jak szalony. Po prawo od niego cyprysik groszkowy Filifera Nana, z którego zrobiło się metrowe, bardzo malownicze  drzewko.

Po lewo od miskanta już całkowicie przebarwione na żółto parzydło leśne. A za nim, w tle, choina kanadyjska pendula, magiczne drzewo, które w świetle księżyca wygląda jak stara  smoczyca wędrująca przez ogród.

Dlaczego o tym wszystkim piszę? Bo dziś była podła pogoda. Zimno, silny, porwisty wiatr, ale ogród się do nas uśmiechał...

 

fot. sabina zając