fot. sabina zając

Kto chce mieć idealny trawnik w ogrodzie nie powinien mieć psa. Ale nawet dżdżownice są niepożądane, bo robią dziurki w murawie. My mieliśmy dwa psy, ten jest trzeci. Pierwszy był idealnie wychowanym chłopakiem, który od szczeniaka uczył się, że chodzić trzeba po ścieżkach. Przestrzegał tej zasady. Niestety jak to samiec, sikał wysoko podlewając drzewka i krzewy. Z młodych trzeba było szybko spłukiwać mocz, bo mógł je spalić. Ale też zauważyliśmy, że to obsikiwanie starszych drzew miało leczniczy skutek: niszczyło czerwone pęcherzyki na pniach ratując drzewa przed bardzo groźną chorobą: czerwoną guzełkawością - chorobą na którą nie ma innego sposobu niż wycinanie roślin. Być może to zasługa mocznika zawierającego bardzo dużą ilość azotu. On wypalał zarodniki grzyba.

Teraz mamy sunię, która. po krzakach nie sika, ale na trawniku wypali moczem czarne plamy. Jedyny sposób to znowu tylko spłukiwanie zasikanych miejsc, albo rezygnacja z wypielęgnowanego trawnika. Najlepiej byłoby jednak nauczyć psa, że nawet z ogrodu wychodzi na spacer, by się załatwić. Można go tego nauczyć. Nasza poprzednia suczka wychodziła na spacer trzy razy dziennie, chociaż ogród mamy duży, bardzo duży...