Żrą liście kokoryczki jakby się ścigały, która więcej...

 

 

 

 

 fot. sabina zając

 

 W ten weekend w wielu miejscach trzeba było się ścigać z deszczem, by wykosić ogród. Ale nawet jeżeli kosiarki trzeba było odstawić, pracy nie brakło.

 


funkia pod jaśminowcem/fot. sabina zając

 

To nie nowa odmiana funkii

 

Na zdjęciu biało upstrzona funkia. To nie jest jakaś nowa odmiana, ale skutek obsypywania się kwiatów rosnącego obok jaśminowca. Te płatki trzeba było szybko zdejmować, bo znajdujące się w nich olejki eteryczne powodują poparzenie funkii i trwałe, brzydkie ich odbarwienie. Zdejmowanie płatków mocno przywierających do liści - uciążliwa to robota, ale w jakże subtelnej materii.

 

 



Świt

 

Świt w ogrodzie jest najpiękniejszy, gdy słońce przebija się przez gałęzie drzew, a parująca rosa tworzy mgiełkę. Ptaki o tej porze są chyba najgłośniejsze. Do nas zleciały nawet dzikie gołębie, czyszczące trawnik z chrząszczy.

 

Inwazja chrabąszczy majowych

 

 

W ostatni dzień maja mieliśmy prawdziwą inwazję groźnych dla wielu roślin chrabąszczy majowych. Gdy tylko słońce przygrzało, na trawniku pojawiły się ich setki. Nie przesadzam. Kto nas czyta, wie że pod ręka mamy zawsze kiszonkę z tytoniu. Szybko zrobiliśmy nią oprysk młodych brzóz, jabłoni, młodych pędów sosen, świerków. Szkodniki szybko spadały. A potem kosiarka i trawa nisko ścięta dokończyły szybkiej obrony. Po dwóch godzinach chrabąszczy prawie już nie było. A czy obrona była skuteczna? Okaże się za kilka dni. Ale jest nadzieja, że nagłe ochłodzenie od poniedziałku i zapowiadane deszcze skutecznie ich odstraszą. Poza tym to już przecież nie będzie maj, ale czerwiec...

 

Czarno od mszycy, zero ślimaków

 

Na wiśni japońskiej aż czarno od mszycy, na liściach brzozy od gąsienic aż gęsto i żrą na wyścigi. Wiśnie jadalne niszczy też zamieranie młodych pędów i liści – to brunatna zgnilizna. Jakoś sobie radzimy obcinając chore części rośliny i robiąc oprysk wywarem ze skrzypu, krwawnik, czosnku lub wywarem z łusek cebuli – co akurat jest pod ręką, najlepiej naprzemiennie. Za to w ogrodzie nie znaleźliśmy ani jednego ślimaka chociaż mocno padało, ale to zasługa ropuch i żab która panoszą się po całym ogrodzie wdzięczne za to, że im łbów nie ucinam bo nie koszę zbyt nisko.

 

 

 brunatna zgnilizna na wiśni/fot. sabina zając