fot. marta zając

Wszystko przez para-zięcia, który widząc jak grzeszę piekąc chleb na drożdżach podrzucił mi wyprodukowany przez siebie zakwas razowy. Dał spróbować swojego chleba i nie miałem wyboru. Musiałem spróbować zrobić to sam. Ale prawdziwy chleb na samym zakwasie długo, co najmniej kilka godzin, rośnie. A ja używam automatu. Poszedłem więc na kompromis. Troszkę drożdży, dużo zakwasu no i już drugi miesiąc robię chlebusie proste, szybkie i tanie. Nie takie jak z prawdziwego pieca, ale mało kłopotliwe.

Oto mój przepis:

do automatu wlewam 250 ml letniej wody. Dodaję trzy czubate łyżki zakwasu, dwie łyżki oliwy, łyżkę cukru, dwie łyżeczki soli. Dosypuję 350 gram taniej mąki pszennej 650 z hipermarketu i 50 gram mąki żytniej również z hipermarketu. Wszystko mieszam i na koniec dodaję łyżeczkę, a czasem tylko pół, drożdży w proszku. Automat ustawiam na opcję pieczenia chleba razowego zadając wagę 750 gram i wychodzę z domu. Po trzech godzinach chleb jest gotowy. Czy tak dobry jak ten który robi para-zięć na samym zakwasie? Niestety nie. Ale lepszy niż z piekarni, do której nie wchodzę od dwóch miesięcy.