fot. sabina zając

Smakuje jak mak i dobrze go zastępuje, przynajmniej wtedy gdy stosuje się normalne ilości i zjada tak dla przyjemności, wysypane na dłoń. Zastosowań kulinarnych nie sprawdzaliśmy.

Makówki wprawdzie są zupełnie inne, długie i wąskie. Ale nam w niczym to nie przeszkadza, a przynajmniej nie muszę obawiać się, że jacyś policjanci zaczną mi grzebać w ogrodzie, bo mekonopsy w przeciwieństwie do maku jadalnego mogę spokojnie uprawiać.

Ale nasionka nie są najważniejsze. Pozwalam im wysypywać się na ziemię i roślinki pięknie się rozrastają, z roku na rok jest ich coraz więcej. Bo nie dosyć, że jest to wieloletnia bylina,  to do tego bardzo łatwo się rozsiewa.

 

 fot. sabina zając

 

Ale gdy już makówki są całkowicie opróżnione, dla urody ogrody, rośliny były przycinane przy ziemi  i trafiały na kompostownik. Pożałowałem.

 

 fot. sabina zając

 

Nie męczy mnie wprawdzie bezsenność, nie mam problemów z depresją, a już na pewno nie mam bolesnej miesiączki bo i płeć i wiek nie pasuje. Ale okazuje się, że ziele na to może być stosowane... byle rozumnie. Dlatego w tym roku je suszę. Suszarka go grzybów, elektryczna, temperatura do 40 st. C. Na wszelki wypadek.

Doktor Henryk Różański radzi by stosować nie więcej niż 1 łyżeczkę ususzonego ziela zalanego szklanką wrzątku i pić nie częściej niż trzy razy dziennie. Wywary i do tego z większej ilości mogą być wprawdzie odlotowe, ale nie wiadomo gdzie się odleci i na jak długo.