fot. marta zając

 

Na pochyłe drzewo nawet koza wejdzie. Ale czasem wlezie też na daszek. A ten jest super, bo to po prostu trawnik. Wiele się ostatnio mówi o zielonych dachach, które są ekologiczne, piękne, a przy okazji utrzymują równowagę termiczną budynku. Problemem jest zawsze pielęgnacja takiego dachu. Tu rozwiązano go używając kóz jako kosiarek.  To rozwiązanie szczególnie mi się podoba, a było możliwe dzięki wykorzystaniu naturalnego spadku terenu i drabinki dla kóz na tyłach pawilonu. Ale nie zawsze daszek może być przedłużeniem terenu. Wówczas pozostaje sadzenie roślin szczególnie lubiących suche i nagrzane miejsca np. rojniki rosnące nawet bez ziemi.