Z tym karłowatym drzewkiem nadającym się na bonsai często mam sporą zabawę. Mniej obeznani w roślinach znajomi pytają jak się ono nazywa, mówię : choina. Na co oni odpowiadają: wiem, że choinka, ale jak się nazywa... Można tak się długo bawić.

Prawidłowa nazwa choina, gatunek choina kanadyjska, odmiana Nana.

Fajna, bo taką miniaturką pozostanie nawet 500 lat. Do tego najlepiej czuje się w półcieniu, w pełnym cieniu trochę gorzej. Ma piękne, drobne igły i gałązki przewieszone do ziemi. Najlepiej rośnie na ziemi wilgotnej. Bardzo źle znosi suszę, chociaż drugi egzemplarz, który mamy nad stawem jest gęsty i szeroki mimo, że  ma pełne oświetlenie.

Drzewko można przycinać nadając mu bardziej elegancką formę. Nadaje się też na balkonowe bonsai.

 

 

 A tu niżej też choina kanadyjska, tym razem odmiana płacząca i to tak mocno, że jak się jej nie podeprze to rośnie do dołu a nie do góry. Jedna z najpiękniejszych odmian. Jak uznamy, że wspięła się wystarczająco wysoko, zaczniemy pień prowadzić w bok tak, że powstaną iglaste wrota z firanką zwisających do dołu wiotkich gałązek.

fot. sabina zając

 

Nie trzeba zgadywać. To dławisz, dziś, gdy wszystko zasypiać powinno - chociaż nie zasypia - on dopiero owocuje.

Jeden pnie się po ścianie stodoły, druga zarasta starą robinię, trzeci zdusił stary, czarny bez. A chociaż pnącze w tej chwili jest silne i olbrzymie, ich uprawa zaczęła się   od kilku patyczków uciętych wiosną z cudzego ogrodu i wsadzonych wprost do ziemi.

fot. marta zając

 

 

Ten świerk serbski jest najpiękniejszy gdy pojawiają się młode szyszki, bordowe, w słońcu błyszczące. Potem brązowieją i zwisają. Ale drzewo nie traci na urodzie, gdyż jest wysmukłe i szybko rosnące. To chyba najsmuklejszy ze wszystkich świerków.

A teraz wyobraźcie sobie ten sam świerk tylko o żółtych igłach. Jakże pięknie mogą kontrastować z szyszkami! Jest taka odmiana - Aurea, jeszcze jej nie mamy, ale na pewno upolujemy.

Z świerkami serbskimi jest jeden problem: szyszki pojawiają się na górnych gałęziach. Im więc drzewko wyższe tym mniej da nam radości wiosną. Można jednak wybrać odmiany karłowe lub wolno rosnące, są i takie i to o zupełnie innym pokroju np. kuliste.

My niektóre ze swoich " serbów " sadziliśmy pod koniec listopada, kopane z gruntu i balotowane. By się przyjęły bardzo intensywnie je podlewaliśmy aż do mrozów i zimą gdy tylko była chociażby chwilowa odwilż. Korzenie zabezpieczyliśmy też na zimę grubą, 20 centymetrową warstwą kory. Dziś to już duże drzewa wysokości domu.

fot. marta zając

Wisteria czyli glicynia ma cudne, szare, omszałe owoce - fasolki. Niestety są trujące. Jedynie kwiaty są podobno jadalne. Używa się ich w kuchni azjatyckiej, do zup, sosów.

Ale przecież nie tylko z tego powodu,  albo z całkiem innych, glicynie uprawiamy w ogrodzie. To wspaniałe pnącze na ganek, pergolę, a nawet silny płot.

 

 

fot. marta zając

 

Nie każdy chce ją sadzić, bo wisteria jest bardzo ekspansywna. My zrobiliśmy z niej dwumetrowe drzewko. Wiotkie gałązki owinęliśmy jedna o drugą, osłoniliśmy tkaniną jutową do wysokości zaplanowanego pnia - 150 cm - tak by nie pojawiały się na nich nowe pędy i dopiero wyżej puściliśmy pióropusz nowych gałązek.

Drugi rok przycinamy te przyrosty latem, o połowę i dwa lata wisteria kwitnie, a kwiatów ma coraz więcej i coraz więcej fasolek. A my cieszymy się, że mamy glicyniowe drzewko.

To jedyny taki świerk, którego szyszki nie są ustawione prostopadle do gałązki ale rosną ja jej przedłużeniu. Jest więc wielce oryginalny, a chociaż odkryto go pond 120 lat temu, w Szwecji, jest rzadkością w szkółkach.  Teraz może nie wygląda zbyt okazale. Jest bowiem niski ( 4 metry po 30 latach) o krzaczastym pokroju, ale ładnych zwisających gałązkach. Najpiękniejszy jest wiosną.

 

 

Ma wówczas duże, nawet 5 centymetrowe, czerwone szyszki. Pojawiają się już na bardzo młodych okazach i to co roku. Świerk wymaga jedynie słońca i wilgoci. U nas rośnie nad stawem

 

 

fot. sabina zając