Wisteria (glicynia) jest silnym pnączem wymagającym mocnych podpór. My nie potrafiliśmy znaleźć dla niej takiego stanowiska, a przy okazji słonecznego, wilgotnego i osłoniętego od zimnych wiatrów. Z pnącza zrobiliśmy więc... drzewko.

Ułatwieniem było, ze pędy mają skłonność do zawijania się lewo lub prawoskrętnego. Wystarczyło to im ułatwić tak by owijały się wzajemnie wokół siebie. Dolne i boczne przyrosty usuwaliśmy do wysokości zaplanowanego pnia czyli ok. 1,5 metra. z młodych przyrostów stworzyła się korona. Przycinamy ją kilka razy w roku, już po kwitnieniu,  skracając nowe przyrosty o połowę. Oto efekt:

 

 

 wisteria teraz...

 

 


... a tak wyglądała gdy kwitła - w nieco nostalgicznym ujęciu fotografa. Jak widać  utworzony pień dodatkowo owijamy workiem jutowym, by uniemożliwić wyrastanie nowych pędów.

O liliowcach pewnie wiecie wszystko lub prawie wszystko.  W ogrodach były zawsze, także w tych wiejskich. Służyły jako doskonały wypełniacz przestrzeni. Są łatwe w uprawie i niezbyt wymagające, ale tak na prawdę obficie kwitną tylko gdy mają dużo słońca i dostatek wody.

Ostatnio liliowce, szczególnie najnowsze odmiany stały się modne. Za najpiękniejsze trzeba płacić 100 - 200 dolarów - cena w tej walucie, bo USA to królestwo liliowców. Ale my cieszymy się z tych które posiadamy i będziemy powoli gromadzić następne, ale już z własnych krzyżówek.

fot. sabina zając

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Ważek nad stawem mamy dostatek i to różne gatunki. Z siedemdziesięciu występujących w Polsce, u nas żyje kilkanaście. Walczą o terytorium latając niczym bombowce, chociaż podobno są bezszelestne. A przy okazji wyłapują komary i muchy.

 

 

Kolory, kształty są niesamowite. Rozmnażają się w stawie, a larwy przechodzą w stan dorosły na rosnącym nad wodą parzydle. Udało nam się sfotografować to ostatnie przeobrażenie.

 

Fot. sabina zając

 

 

 

 firletka smółkowa/fot. sabina zając

 

Jest taka firletka – znana dobrze z łąk, która z bliżej nieznanych powodów łapie mrówki, mszyce i inne drobne owady. To firletka smółkowa.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 fot. sabina i marta zając