Kilkanaście tysięcy roślin , około 80 odmian, łany kwitnących roślin. Pozazdrościć. U nas w ogrodzie znacznie skromniej, dlatego chwalimy się nie swoim.

Na zdjęciach (fot. sabina zając) tylko nieliczne rośliny z ogromnej kolekcji.

 

 

 

 

 

 

 Always Afternoon

 

 

 

 Bitsy

 

 

 Brilliant Circle

 

 

 Cinamon Sunrise

 

 

 Liittle Missy

 

 

 Little Paul

 

 

 Longfield Anwar

 

 

Mary Tood

 

 

 Orchid Candy

 

 

Raspberry Candy

 

 

 

 

 

 

 

 


fot. sabina zając

 

Tego koguta dostałem od żony na gwiazdkę. Nie żeby jakaś aluzja, ale spełnione marzenie, o kogutku podobnym do tych jakie widziałem na starych wiejskich chałupkach. Miał był kolorowy, z długim, dumnie podniesionym ogonem. Ale blacharzowi nie wyszło. Ale i tak uradowany posadziłem go na dachu stodoły i czekałem jak ruszy nim wiatr. Powiało, mocno, coraz mocniej, a kogut tylko się telepał na dachu, trochę w lewo, trochę w prawo... Nasmarowałem łożysko. Nie pomogło. Dopiero potem uświadomiłem sobie, że blacharz nie znał praw fizyki: ogon był za krótki i jak wiatr uderzał jednocześnie w łeb i ogon to siły się równoważyły i kogut nie miał prawa się obracać. Ale i tak go lubię. Przypomina mi innego koguta, z opowieści żony. Tamten kogut żył kilkadziesiąt lat temu, u ciotki która mieszkała na skraju lasu, gdzieś w sandomierskim. Jej kogut był tak oswojony, że z ciotką chodził na spacery i pilnował porządku. A gdy na drodze wypatrzył wałęsające się psy, wskakiwał na sztachety płotu, a potem rzucał się na nienawistne mu obce kundle. Był ich postrachem. Niejednego poranił. Do czasu. Psy okazały się cwańsze. Zebrały się kiedyś całą watahą i sprowokowały koguta do ataku. Mimo, że walczył dzielnie, nie miał szans przy przewadze liczebnej przeciwników. Zginął w walce. Ale na stół w postaci potrawki nie trafił. Ciotka urządziła mu godny pogrzeb.

 

 

 

Miło mieć w ogrodzie wszystkie podstawowe odmiany hortensji po to, by kwitły cały sezon. Oto nasze.

 

i

 

Hortensja pnąca wcale nie musi się piąć, bo można ją swobodnie puścić po ziemi. Wówczas osiągnie nie więcej niż dwa metry wysokości i będzie doskonale okrywała grunt. Kwitnie jako pierwsza. Już w maju.

 

 

Hortensja krzewiasta, niezastąpiona, bo łatwa w pielęgnacji, mrozu się nie boi, a jedyne czego potrzebuje to wystarczającej ilości wody. Nasza rośnie więc koło rynny i już mamy spokój, nawet w czasie okresowych susz.

 

 

 Hortensja dębolistna, bardzo oryginalna. Ponieważ ma dość miękkie łodygi i ciężkie kwiatostany, dobrze jak ma jakąś podporę. Najlepiej z grupy znosi cień. Również całkowicie mrozoodporna. Kwitnie tuż po krzewiastej.

 

 

 Hortensji ogrodowych jest ogromny wybór. Wiele z nich jednak nie wytrzymuje ostrych zim, nawet gdy są osłaniane. Ta już jest tak przystosowana do zim centralnej Polski, że radzi sobie bez okrywy. Kwitnie na początku lipca, czyli teraz.

 

 

 Hortensja kosmata, najwyższa, najbardziej okazała. Zakwitnie za chwilę. Wymaga dużo wody, Wrażliwa na grzyb. Nieco wrażliwa na mrozy. Najlepiej sadzić ją w miejscu osłoniętym od zimnych wiatrów.

 

 

 Hortensja bukietowa, zakwitnie w sierpniu, o bardzo eleganckim pokroju. Wysoka na nawet 3 metry. Mrozoodporna.

 

 

 A tu para wyjątkowa. Na pierwszym planie już kwitnie hortensja bukietowa, a jeszcze nie przekwitła krzewiasta. Czasem się tak zdarza.

 

fot. marta i sabina zając

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Kiedyś zdobyłem katalog funkii dostępnych w Polsce. Doliczyłem się ponad 200 odmian. Nasza kolekcja jest więc skromna, ale cieszymy się z każdej nowej odmiany. Tyle, że nie nadążamy. Producenci tworzą ciągle nowe, rozmnażają je w laboratoriach in vitro oferując co chwila jakąś nowość.

 

 

Tak to się wczesną wiosną zaczyna, z ziemi wychodzi coś co przypomina zwiniętą kartkę zielonego papieru, a potem zaczyna się odwijać...

 

 

Szczególnie ciekawie wygląda to gdy odwija się jednocześnie cała kępa liści.

 

 

A potem funkie błyskawicznie rosną, chociaż osiągają różne rozmiary,  jedne to maleństwa, drugie olbrzymy. Tu olbrzym i miniatura razem, jak matka i dziecko.

 

 

Sadzimy je wszędzie, te najbardziej okazałe w miejscach gdzie często wypoczywamy. Te rosną pod leszczyną, osłonięte od południa i wschodu. Światła więc mają mało, ale im to nie przeszkadza.

 

 

 Bardzo lubimy olbrzymy rosnące przy starym budynku gospodarczym zbudowanym z kamienia.

 

 

 Ale ta  z białym brzegiem na ciekawe towarzystwo: hortensję dębolistną, która gdy kwitnie to jakby jej ciężkie kwiaty pochylały się i odbijały w funkii.

 

 

 Żółtą funkie posadziliśmy pod ciemnozielonym cisem podkreślającym ich urodę, a przy okazji osłaniającym przed południowym słońcem.

 

 

 \

Tu dla funkii znaleźliśmy ciekawe towarzystwo: karłowatą choinę kanadyjską.

 

 

A ta rośnie pod jaśminowcem, tuż przy domu. Tyle, że gdy z jaśminu opadają kwiaty, trzeba je zdejmować z liści, bo inaczej na funkii widać brzydkie odparzenia.

 

 

Pod dużym dębem o pięknym, gładkim pniu posadziliśmy odmianę o dużych, mięsistych liściach.

 

 

 A to duża barwna grupa posadzona pod rozłożystym kasztanem jadalnym.

 

 

A to jasnozielona funkia w towarzystwie złocistego żywotnika. Po drugiej jego stronie rośnie druga, dla odmiany ciemnozielona.

 

 

Jeszcze jeden pomysł: w towarzystwie wiklinowej kuli. Ma tę zaletę, że można ją komponować w różnych zestawieniach tak by się nie znudziło. Ta funkia szczególnie nam się podoba, bo wygląda jak pomazana mlekiem.

 

 

A to jedna z największych w ogrodzie. Ma miękkie, delikatne liście. Podobno doskonała... na gołąbki.

 

 

Czasem liście, duże, mięsiste, budzą zaskakujące skojarzenia...

 

 

A gdy zaczyna się lato funkie są najpiękniejsze, kwitną.

 

 

Ciekawie wyglądają bladoniebieskie kwiaty na tle żółtych liści.

 

 

Kwiaty są na prawdę piękne, warto im się przyjrzeć z bliska.

 

 

Kolory kwiatów są różne, od czysto białych, aż do niebieskich.

 

 

Czasem jednak naszą kolekcję atakują ślimaki i roślina marnie wygląda, chociaż nie umiera.

 

 

Nie obcinamy zaschniętych kwiatostanów, bo czekamy na nasiona. Niektóre funkie same się w ten sposób rozmnażają.

 

 

 Niektóre odmiany sadzimy obok siebie, bo tylko wówczas widać czym się różnią.

 

 

Te barwne potrzebują nieco więcej światła niż jednokolorowe, ale wszystkie są osłonięte od południa i mocno korowane.

 

 

 ... aż wreszcie przychodzi jesień, ale funkie i wtedy nam się podobają, szczególnie gdy jest ciepło i słonecznie, bo liście ładnie się przebarwiają.Obcinamy je dopiero po przymrozkach.

(fot. Marta i Sabina Zając)

 

 

 

 

 

fot. sabina zając