fot. sabina zając

Pod kamienno-ceglanym domkiem gospodarczym w ogrodzie spotkaliśmy w weekend takie oto stworzonko. Patrzyło na nas z ciekawością, nie bało się. Gdy się ruszyliśmy, nie wystraszyło się, nie uciekało... Pozwoliło sobie nawet zrobić zdjęcie. Potem spokojnie odeszło.

Ten młodziutki szczurek najwyraźniej nie wiedział, że się ma bać człowieka. A jego ufność sprawiła, że i w nas nie wyzwolił ani strachu ani agresji. Gdy go znowu spotkamy, chyba nadamy mu imię. Ale szanse marne. W ogrodzie pod naszą nieobecność grasują dzikie koty, widzieliśmy mieszkające w stodole łasice, lis upolował już co najmniej dwie kuropatwy po których zostawił tylko pióra. Tak że temu ufnemu szczurkowi długiego życia nie wróżę. Może i dobrze, bo te inteligentne gryzonie są jednak szkodnikami.

 

Podobno nawet takie dzikie można oswoić, nauczyć załatwiania się do kuwety, a nawet reagowania na nadane im imię. My tego spotkanego oswajać na pewno nie będziemy, ale też nie będziemy łapać za szpadel by zatłuc jego dorosłych krewniaków. Głupie, nie ?

 

 

fot. sabina zając