Żal patrzeć jak mszyce niszczą liście drzew, a potem na osłabione wchodzą choroby grzybowe. Aż się prosi by sięgnąć po truciznę np. Confidor, który – przyznaję - chętnie stosowałem w sytuacjach zagrożenia. Dopiero drugi rok jak rozstałem się z chemią i to nawet nie ze względów ideologicznych ile z powodu smrodu. Rośliny powinny pachnieć sobą.

 

 Nawet już u nas można kupić biedronki, a dokładniej ich larwy, ale ceny są zaporowe./fot. marta zając

  Bentonit jest naturalnym minerałem pochodzenia wulkanicznego posiadającym specyficzne właściwości gromadzenia wody, a następnie jej oddawania przy obniżonej wilgotności. Jest zalecany do stosowania w ogrodzie biodynamicznym.

 Znaleźliśmy skuteczny i ekologiczny sposób na pokonanie kretów. Jest tani, bezpieczny i łatwy do zastosowania.

 

Te potężne łapki kreta  są w stanie zryć cały trawnik fot. sz

 

 No to prygotowania do świąt już zakończone, uwędzone wędliny, mięsa i sery. A praca tym przyjemniejsza, gdy można na szeroko otworyzć drzwi kuchni i zachwycać się purpurowym berberysem wypuszczającym młode liście i złocistą trzmieliną, która odzyskała już swoj naturalny kolor. W słońcu aż świeci.

 

fot. sz

 

 Nic się nie zmarnuje jeżeli mamy w ogrodzie wędzarnię. Wszystkie gałęzie drzew i krzewów liściastych (z iglastych nadaje się tylko jałowiec, jako dodatek zapachowy) po cięciu wykorzystamy w palenisku. Dym, który przy paleniu ogniska jest całkowicie bezproduktywny, a tu doda aromatu i zakonserwuje mięso, domową wędlinę lub ser. Pozostały popiół rozsypiemy w ogrodzie wzbogacając ziemię w potas i fosfor, a także wapń podnoszący pH.

 

To nasze rozwiązanie. Cegły z odzysku. Palenisko pod komorą wędzenia  ze starego wkładu kominkowego. Drzwiczki do komory wędzenia - ze złomowiska. Drzwiczki komory spalania, zdejmowane, z regulowanym dopływem powietrza. Po prawej grill z rusztem kupionym w sklepie żelaznym. Brakuje tylko osobnej wędzarki na ryby. Sery wędzimy w ... kominie, na jego szczycie, bo temperatura jest tam najniższa. / fot. sz

 

Takie same zalety jak wędzarnia ma prosty grill, pod warunkiem że nie kupujemy specjalnie przystosowanego węgla drzewnego, a używany patyków z ogrodu. Niestety sprzedawane, gotowe grille są zazwyczaj płytkie, a ruszt ma niewielki zakres regulacji wysokości. Łatwo więc nie jest palić drewnem. Drobne patyki szybko się wypalają, grube dają za ostry płomień. Konieczne jest ustawiczne podlewanie ich wodą (niezastąpiony jest spryskiwacz) by drewno się tylko tliło. Można ewentualnie używać żeliwnych kociołków, a jeszcze fajniej żeliwnych garnków jakie czasem można wyszukać w piwnicy babci, albo kupić nowe, ale za wielkie pieniądze w dobrych sklepach. Wówczas ostry płomień nie będzie przeszkodą.

 

Najtrudniejszym rozwiązaniem jest zbudowanie profesjonalnej wędzarni, bo wszystkie opisy zaczynają się od konieczności wybudowania poziomego, co najmniej dwumetrowego kanału nad paleniskiem, tak by do komory wędzarni dym dochodził odpowiednio schłodzony. My zlekceważyliśmy ten warunek wykorzystując stary wkład kominkowy. Można w nim łatwo regulować szybkość i temperaturę spalania regulując ilość dopływającego powietrza specjalnymi suwakami znajdującymi się w drzwiczkach. Nad nim wymurowaliśmy małą komorę do wędzenia.

 

Udało nam się osiągnąć 12 godzinny cykl spalania przy temperaturze w komorze wędzenia około 30- 40 stopni Celsjusza. Pozwala to na komfort pracy i wędzenie nawet w nocy.

 

Grill można wymurować samemu i ustawić taką odległość między rusztem a paleniskiem, by nie było dużych kłopotów ze zbyt wysoką temperaturą. Innym, nieco trudniejszym rozwiązaniem jest poprowadzenie dwóch kanałów na wyjściu z wkładu kominkowego zamykanych i otwieranych szybrem. Można całe ciepło skierować na ruszt lub do komory wędzenia, albo rozdzielić je tak by jednocześnie wędzić i grillować lub gotować. Jeżeli konstrukcję jeszcze bardziej rozbudujemy, to możemy mieć osobną komorę do wędzenia ryb. Nie można bowiem używać tej samej co do mięsa.

 

Kto jednak nie ma ochoty na własne, oryginalne, rozwiązanie, może skorzystać z gotowych urządzeń.

 

 Ta lokomotywa jest bardzo wygodna. Po lewej ma palenisko, które można wykorzystywać jak klasyczny piec. Po prawej grill. Ale jeżeli zamkniemy pokrywę, robi się z niego wędzarka / fot. marta zając


Prezentowany na zdjęciu grillo – wędzarka – piec „ lokomotywa” spełnia wszystkie nasze wymagania. Poza tym, dzięki kółkom, można go po sezonie łatwo schować w bezpiecznym miejscu.

 

Na przeciwnym biegunie jest grill wymurowany z kamieni polnych, jakich zazwyczaj w okolicy nie brakuje. Taki grill jest w konstrukcji podobny do tych betonowych, sprzedawanych w hipermarketach, ale prawie nic nas nie będzie kosztował, bo ruszta kupimy w sklepie żelaznym, kamienie pozbieramy w czasie spacerów, a zapłacimy jedynie za zaprawę.

 

 To wersja całkowicie ekologiczna. Kamienie z pola, drzwiczki niepotrzebne, bo twórca podczas wędzenia nakłada na front stary koc, który ogranicza dostęp powietrza. Banalne, ale skuteczne rozwiązanie. / fot. marta zając

 

By taki grill spełniał warunki wędzarni powinien mieć drzwiczki w komorze spalania i części przeznaczonej na wędzenie. Można kupić żeliwne, chociażby na złomowisku, odzyskane z rozebranego pieca. Ale i bez nich sobie poradzimy zasłaniając palenisko np. grubą blachą, a komorę wędzenia nawet grubą tkaniną.

 

To żeliwne palenisko z hipermarketu nadaje się do grillowania na drewnie zebranym w ogrodzie. /fot, marta zając

 

Żeliwne kociołki są dokupienia w prawie każdym hipermarkecie z działem ogrodniczym. Jeżeli chcemy kupić palenisko – grill do drewna też znajdziemy odpowiednią ofertę. Musi być żeliwne i odpowiednio głębokie.

 

Państwu pozostawiamy wybór: wydać pieniądze na gotowe rozwiązania lub pobawić się samemu.

 Przez kilkanaście lat patrzyłem jak z dymem idą wszystkie drobne gałęzie z naszego ogrodu. Jednocześnie zapychałem po burty nasze kombi wypełniając je coraz droższą i coraz gorszej jakości korą. Aż wzięła mnie złość i zdecydowałem się na rozdrabniacz, by nic się nie zmarnowało. To bardzo pożyteczne urządzenie w ogrodzie uprawianym zgodnie z zasadami biodynamiki. W ogrodzie biodynamicznym powinno się bowiem dążyć do samowystarczalności, tak by to co ziemia urodzi wracało do niej po wykorzystaniu lub przetworzeniu. Wszystko powinno krążyć w zamkniętym obiegu.