śnieguliczka /fot. marta zając

 

Śnieguliczki te pospolite, o białych owocach nie są cenione przez ogrodników. Koralowe są bardziej eleganckie, szczególnie gdy spadnie śnieg i świeci słońce. Wówczas czerwone jagody pięknie błyszczą i przyciągają wzrok. Namawiam do posadzenia w ogrodzie tego krzewu. Jest praktycznie bezobsługowy. Nie wymaga oprysków, radzi sobie na każdej ziemi, zadowala się taką ilością wody jaką dostaje z deszczem. Czasem przemarza, ale odbija nowymi pędami. Przez sadzonki rozmnaża się go jesienią. Można teraz uciąć gałązkę, potraktować ją ukorzeniaczem, wsadzić do doniczki i trzymać w chłodnym pomieszczeniu. Gdy nie mamy takich możliwości warto spróbować ukorzeniania na przedwiośniu. Nam się udało.

Śnieguliczka koralowa jest atrakcyjną alternatywą od znacznie bardziej wrażliwej i wymagającej pięknotki czyli kalikarpy, która jest zdecydowanie bardziej kłopotliwa, chociaż trzeba przyznać, że jej owoce o niesamowitym, metalicznym połysku są wyjątkowo piękne. Niestety, nawet gdy ją osłaniamy przed mrozami, sadzimy w zacisznym miejscu, może przemarzać jeżeli nawet nie zimą to późnym przedwiośniem, gdy po ociepleniu przychodzą gwałtowne ochłodzenia.

 

 

 

pięknotka/fot. marta zając

Ni e spotkałem nigdzie w literaturze informacji o leczniczych właściwościach śnieguliczki koralowej. Jedynie Dr Henryk Różański pisze o zastosowaniu śnieguliczki białej wspominając jednak o koralowej. Można jedynie się domyślać, że mają podobne właściwości. Ostrzega, że zjedzenie już 3-4 owoców może wywołać nudności i wymioty. Jednak proponuje suszyć owoce z młodymi gałązkami i tak przygotowane i rozdrobnione parzyć ( 1 łyżka na szklankę wody) i stosować w leczeniu kaszlu, infekcji górnych dróg oddechowych oraz drożdżakach - grzybowych zakażeniach przewodu pokarmowego. Bezpieczniejsze jest stosowanie zewnętrzne i przemywanie skóry naparem przy grzybicach, ale także stanach zapalnych.

Z kolei pięknotka ma jadalne, ale bardzo cierpkie owoce. Można je wykorzystać do wyrobu wina lub galaretek. Ciekawostką jest, że w amerykańskiej medycynie ludowej roślina jest wykorzystywana jako  środek odstraszający komary. W naszych warunkach jest jednak chyba zbyt cenna, by kaleczyć krzew w tym celu. Warto jednak poeksperymentować z gałązkami ciętymi w trakcie zabiegów pielęgnacyjnych i sprawdzić skuteczność oprysków z naparów i wywarów lub nacierania się wyciągiem z rośliny.