Rozchodniki okazałe rewelacyjnie sprawdzają się w ogrodzie zapracowanych właścicieli, ale także w takich ogrodach które mają zaskakiwać swoją urodą. To byliny pochodzące z Chin i Japonii, ale u nas czują się jak u siebie. Jeżeli mamy znajomych,którzy je uprawiają poproście teraz by odcięli nam kawałek z kępy i wsadźmy do ziemi. To bowiem doskonała pora na rozmnażania. Kolejna będzie wczesną wiosną.

 

 

Rozchodniki okazałe lubią słońce, doskonale radzą sobie w ziemi suchej, chociaż nieco wilgoci im nie zaszkodzi. U nas rosną nawet pod brzozami.

Dorastają do 50 cm. Mają grube, mięsiste liście, kwitną fantastycznie jeżeli zechcemy schylić się i przyjrzeć uważnie kwiatom.

 

 

Jest wiele ciekawych odmian np. o liściach purpurowych, a kwiatach od białych do buraczkowych.

 

fot. sabina i marta zając

 

 

 

 Dopiero w latach trzydziestych dwudziestego wieku Europa doceniła rozliczne zalety aronii. By być rzetelnym, należałoby powiedzieć, ze nie Europa, ale klepiąca biedę sowiecka Rosja, która na dużą skalę zaczęła uprawiać ten krzew na dalekiej Syberii.

W ogrodzie biodynamicznym aronię zbieramy zgodnie z kalendarzem księżycowym, w dni owocowe.

 

Aronia późną jesienią sama zasycha na krzewie/fot. mata zając

 

Do części europejskiej ZSRR i to od razu pod sam Sankt Petersburg (dawniej Leningrad) aronia trafiła dopiero w 1947 roku. Ale pierwszymi, którzy docenili szczególne właściwości tego krzewu byli... amerykańscy Indianie! Nieco żartobliwie można powiedzieć, że droga to była dość oczywista: od czerwonoskórych do czerwonych – jak nazywano komunistów. Jedni i drudzy słusznie traktowali aronię jako eliksir młodości.

Od 30 lat jest uprawiana w Polsce, a ostatnio staje się bardzo modna w Japonii, gdzie sprowadza się ją ze względu na wyjątkowe właściwości lecznicze.

Oto zalety aronii, której właśnie zaczynają się zbiory:

jest źródłem antocyjanów zapobiegających tworzeniu się wolnych rodników

posiada dużo błonnika i pektyn oczyszczających układ pokarmowy z toksycznych substancji

opóźnia starzenie się tkanek

poprawia przemianę materii

reguluje poziom tłuszczu

łagodzi objawy choroby trzustki i wątroby

ma właściwości antynowotworowe

osłabia negatywne skutki kuracji antynowotworowych, także radioterapii

oczyszcza z metali ciężkich

uodparnia skórę na działanie promieni ultrafioletowych (słońce)

wzmacnia naczynia krwionośne

opóźnia miażdżycę

chroni przed chorobami serca

ogranicza tworzenie się złego cholesterolu

reguluje ciśnienie krwi przede wszystkim obniżając je.

 

 Aronię teraz zebraną trzeba przemrozić/fot. mz

 

Aronię można wykorzystywać tak ja wszystkie inne owoce jagodowe. My polecamy ich suszenie, po to by od późnej jesieni do wiosny codziennie zjadać małą garstkę tych jagód. Można je też zalewać wrzątkiem i wypijać herbatkę.

Suszymy ją po wcześniejszym jej przemrożeniu np. w zamrażarce co powoduje utratę goryczy. Temperatura w suszarce lub piekarniku powinna wynosić na początku 40 st. C, pod koniec – 60 st. C.

Te trzy jabłonie rosną  w promieniu kilku metr  od siebie. Jedną niszczy parch i inne choroby grzybowe tak, że nie zbierzemy ani jednego owocu. To nowoczesna odmiana, o dużych jabłkach, bardzo smacznych. Gdy stosowaliśmy opryski przeciwgrzybiczne, i to wielokrotnie w sezonie, pięknie rodziła. W tym roku nie było ani jednego oprysku, nawet ekologicznego.

Kolejna jabłoń jest stara. Ma co najmniej 30 lat i rodziła liczne, ale drobne owoce. W zeszłym roku mocno ją prześwietliliśmy usuwając latem 1/3 starych konarów. W tym roku 0woce są liczne i duże. Liście są zdrowe, na owocach objawy parcha, ale na nielicznych.

Trzecia jabłoń to ozdobna, czerwonolistną, o niezbyt dużych owocach z czerwonym miąższem. To balerina, czyli drzewko wyjątkowo smukłe, o koronie mającej średnicę do metra. Rodzi co roku obficie, owoce są bez robaków, bez parcha, chociaż nie stosujemy również żadnych oprysków.

Wybór odmiany jaką zastosujemy we własnym ogrodzie zależy od tego co dla nas jest najcenniejsze.

 


trzy odmiany jabłoni/fot. sabina zając

 

Od lewej, jabłoń nowoczesna, kolejna to stara, już rzadko spotykana, ostatnia : ozdobna, ale o dużych owocach średnicy około 4 cm.

 

lilia złotoglów/ fot. marta zając

 

Na południu Polski, w okolicach Sandomierza, mówiło się o nich smolinosy. To dlatego, że gdy dzieciaki i kobiety podchodziły do tych kwiatów, by je powąchać, na noskach zostawał im brązowy pyłek. Tak naprawdę to lilia złotogów. Kwitnąca jako pierwsza. Duża, dorasta do 150 cm, a nawet wyżej. U nas kwiaty są prawie na wysokości oczu dorosłej osoby. Kuszą więc faktycznie, by je powąchać.

 

Ciekawe, że smolinosy najintensywniej kwitną wieczorem i nocą. Być może dlatego, by przyciągnąć do siebie ćmy i inne motyle nocne. W ciągu dnia najbardziej zależy jej na wizycie fruczaka gołąbka czyli polskiego kolibra. Pszczoły, osy, trzmiele nie mają z tej lilii żadnego pożytku, bo nie są w stanie dostać się do nektaru.

 

W niektórych regionach kraju nazywa się ją janową lilią, bo zakwita na imieniny Jana czyli 24 czerwca. W tym roku przyśpieszyły.

 

Herbatka z morwy wypijana przed każdym posiłkiem pozwoli łagodnie się odchudzić. Obniża też poziom cukru.

Europejczycy wiele zyskali na okradaniu Chińczyków z pomysłów i odkryć przez kupców i misjonarzy. Pochodzenie jedwabiu, którego tajemnicę produkcji w tym kraju znano ok. 3000 lat przed narodzeniem Chrystusa też ukradli. Musiało minąć ponad 3,5 tys. lat, by Europejczycy poznali związek morwy, gąsienic i pięknych, delikatnych tkanin. Jeszcze dłużej trwało odkrycie leczniczych właściwości morwy, chociaż w Chinach znano je od dawna.