niezapominajki/ fot. sabina zając

 

Święto Niezapominajki obchodzone co roku 15 maja może być... bez niezapominajek (czyli mysich uszek – nazwy pochodzącej od kształtu liści), bo już od ponad tygodnia intensywnie kwitną, a do czasu gdy będą im oddawane honory mogą przekwitnąć. Taką to mamy wiosnę.

 

rzadkie, niezapominajki białe/ fot. sabina zając

 

 

niezapominajki o fioletowych kwiatach/fot. sabina zając

 

Nie tylko niebieskie są kwiaty tej delikatnej, okrywowej roślinki. Bywają też różowe, fioletowe, białe.

 

Najładniejsza jest chyba niezapominajka różnobarwna, a korona kwiatu najpierw jest kremowa lub żółta, potem różowa, a wreszcie niebieska. A że kwiatki nie rozwijają się w tym samym czasie, na jednej łodyżce mamy jednocześnie wszystkie te kolory.

 

 

fot. sabina zając

 

Niezapominajki doskonale nadają się na skalniaki, na słoneczne stanowiska. Znoszą też półcień, ale radzą sobie i w cieniu. Muszą mieć ziemię próchniczą, niekoniecznie żyzną.

Z odmian uprawnych ciekawie wyglądają błotne, o liściach z szerokim białym brzegiem. Spośród leśnych są odmiany niebieskie, różowe, białe.

 

fot. sabina zając

 

Na naturalnych stanowiskach jest coraz mniej tych kwiatów. Stąd właśnie wymyślono Święto Niezapominajek, by poświęcić im szczególną uwagę. Ale w ogrodzch, gdy trafią na dobre warunki, same szybko się rozrastają.

 

 

 fot. sabina zając

Piękne, niebieskie kobierce nie utrzymują się zbyt długo, ale w maju, gdy niezapominajki kwitną, warto część zebrać do celów leczniczych.

 

Niezapominajki w ogrodzie wrzosowo-różanecznikowym./ fot. sabina zając

 

 W zielarstwie

 

Niezapominajki są roślinami leczniczymi. Zbiera się całą zieloną część rośliny teraz, w okresie kwitnienia. Szklankę zebranej rośliny zalewamy litrem mocniejszej wódki. Odstawiamy na około 10 dni. Potem cedzimy. Używamy m. in. na kaszel, przy bólu gardła, zapaleniu oskrzeli i innych schorzeniach układu oddechowego. stosując nie więcej niż pół łyżeczki od herbaty kilka razy dziennie (H. Różański). Abstynenci mogą parzyć ziele świeże lub suszone tak jak herbatę.

 

 

 

złotlin japoński/ fot. marta zając

 

Pierwsze kilka lat złotlin (czyli kerria japońska)  mnie nie zachwycał, a nawet podejrzewałem, że jest przereklamowany. Wolno rósł, słabo kwitł, zimą łodygi tego nietypowego krzewu przemarzały. Okazało się, że wystarczy go przesadzić i teraz wręcz szaleje.

Na początku rósł w pełnym słońcu, był wprawdzie ściółkowany, ale to mu nie wystarczało. Do tego zimne wiatry póżną jesienią na przedwiośniu nie służyły kwiatom.

Przesadziłem go między niskie i średnie – do 150 cm - jałowce, w miejsce bardzo grubo ściółkowane, osłonięte od południa i zaczęło się szaleństwo.

 

 

fot. sabina zając

 

Złotlin rozpycha się wrastając w jałowce, przerasta nawet purpurowolistny bez czarny. Bardzo obficie i długo kwitnie, jesienią powtarza kwitnienie, chociaż skromniej, a zimą zdobi oliwkowymi półtorametrowymi gałązkami. Chociaż teoretycznie zaczyna kwitnąć na przełomie maja i czerwca, w tym roku już teraz jest obsypany kwiatami, a delikatne gałązki malowniczo przewieszają się do ziemi. Teraz widzę, że zasługuje na nazwę: złota, japońska róża.

Chociaż wymaga wilgotnej ziemi, na nowym stanowisku wystarcza mu woda z opadów. Nie podlewam go wcale!

Najładniejsza jest odmiana pełnokwiatowa, Pleniflora dorastająca co najmniej do 180 cm. Do mniejszego ogrodu sadzimy odmianę niższą, metrową : Picta o pojedynczych kwiatach.

Krzew przycinamy rzadko, usuwając tylko zaschnięte gałązki. Rozmnażamy wykopując wczesną wiosną lub jesienią odrosty korzeniowe. A więc jest to krzew praktycznie bezobsługowy.

 

 

 

Tak w maju wyglądają kwiaty magnolii parasolowatej/fot. marta zając

 

Pochodzi z Ameryki Północnej, gdzie osiąga ponad 10 metrów wysokości. U nas takich rozmiarów nie osiąga, chociaż tym rosnącym w Rogowie niewiele brakuje. W nas w ogrodzie sięga około 4 metrów wysokości i po latach starań by przetrwała kolejne zimy kolejne lata zakwita. A kwiaty ma duże, bo o średnicy 25 centymetrów. Wielkie są też liście : 40 - 50 centymetrowe, ale podobno mogą być jeszcze większe. Niczego też nie brakuje owocostanom, ciężkim, czerwonym, długim na około 10 cm. Ogrodnicy zbierają te owocostany dla cennych nasion. Na Allegro sprzedają je po 2 zł sztuka, a na jednym owocostanie jest ich nawet kilkadziesiąt. Można więc na takich drzewkach nieźle zarobić, szczególnie gdy drzewo jest obsypane kwiatami, kwitnie zazwyczaj pod koniec maja.

 

Gigantyczne liście magnolii parasolowatej często są nadgryzane przez chrząszcze, a pod koniec lata czasem mogą by c uszko0dzone przez choroby grzybowe/ fot. marta zając

 

Magnolia parasolowata rośnie na wilgotnej, niezbyt kwaśnej ziemi. Lubi słońce, ale bardziej odpowiada jej światło rozproszone. Nasza, nim się zadomowiła, wielokrotnie była przesadzana. Aż znaleźliśmy jej miejsce, gdzie jest z każdej strony osłonięta wyższymi drzewami lub budynkami. Szczęśliwie teraz dobrze rośnie i nie przemarza, chociaż ma do tego skłonności.

 

Na jednym takim owocostanie można zarobić nawet sto złotych/fot. marta zając

 

Pigwa i pigwowiec czyli nie tylko zamiast cytryny


Pigwowiec japoński/fot. marta zając



 Pigwowiec japoński/ fot. marta zając

 

Pigwowiec pospolity/ fot. marta zając

 

 Pigwa to niewielkie drzewko, pigwowiec - krzew. Pigwa kwitnie na biało, a kwiaty są bardzo duże, osiągają nawet 5 cm średnicy. Pigwowiec kwitnie na różowo, czerwono, karminowo. Odmiana pospolita ma kwiaty drobniejsze, jaśniejsze i mniejsze owoce. Odmiana japońska ma kwiaty większe, o bardziej intensywnych kolorach. Jest krzewem ozdobnym, a chociaż kwitnie zazwyczaj na przełomie kwietnia i maja, w tym roku już teraz.

Pigwy i pigwowce uprawiamy na ziemi wilgotnej, żyznej, raczej wapiennej. Potrzebują słońca i jednocześnie zacisznego stanowiska. Mogą przemarzać. W szkółkach można spotkać odmiany pigwy szczepione, które szybko wchodzą w owocowanie.

 


To owoc pigwy z drzewa dorastającego do 3-4 metrów wysokości.

fot. marta zając

 

 

Zastosowanie

 

Przerabiając owoce pigwy lub pigwowca nasiona wyrzucamy do śmieci, a to błąd. Jeżeli bowiem zalejemy je (łyżka stołowa) szklanką gorącej wody  i odstawimy na kilka godzin wówczas uzyskamy wyciąg pomagający nie tylko przy zapaleniu gardła i chrypce, ale także przy wrzodach na żołądku albo nieżycie jelit. Pomaga też przy zgadze. Ale można też z uzyskanego płynu robić okłady na twarz. Pomaga na skórę suchą lub zmęczoną, nawilża ją, poprawia jej elastyczność. Okłady pomocne są także przy przemęczonych oczach. Takie same efekty da zastosowanie nasion pigwowca. A owoce, oprócz dodawania do herbaty zamiast cytryny są skuteczne przy grypie, łagodzą też objawy suchego, męczącego kaszlu. Obniżają też ciśnienie.

 

A oto proste przepisy bez użycia alkoholu

 

Przecier

 

Pół kilograma owoców drobno pokroić, oczyścić z nasion (je możemy ususzyć) zasypać około 20 dekagramami cukru, dusić pod przykryciem dodając minimalną ilość wody. Gorący przecier wkładamy do słoików. Pasteryzujemy kwadrans w temp. bliskiej 100 st. C.

 

Dżem

 

Kilogram rozdrobnionych owoców gotować z małym dodatkiem wody. Gdy będą miękkie zalać syropem zrobionym z 1/2 kg cukru. Gotować aż będzie odpowiednio zagęszczony. Gorący dżem wkładać do słoików. Zamykać. Nie trzeba pasteryzować.

 

Kompot

 

Pokrojone owoce, (ok. 1kg) oczyszczone z nasion, zalać syropem zrobionym z 3/4 litra wody, 10 dekagram cukru i 3 gram kwasku cytrynowego (szczypta, na czubku łyżeczki) Zagotować. Zlać gorący do słoików. Pasteryzować pół godziny w temperaturze bliskiej wrzeniu.

 

Pigwowiec - niski krzew o znacznie mniejszych owocach niż pigwa, ale o tych samych zaletach/ fot. marta zając

Śliwa wiśniowa - odmiana perska /fot. marta zając

 

 

Śliwa perska, czyli jedna z odmian śliwy wiśniowej swoją nazwę zawdzięcza temu, że do ogrodów Europy trafiła przez Francję przywieziona w darze od szacha Persji. Było to w 1880 roku. U ogrodników trzeba jednak pytać o śliwę wiśniową Atropurpurea lub Pissardii. Ma piękne, duże, różowe kwiaty – pojawiają się teraz. A potem czerwonobrązowe liście. Zazwyczaj w szkółkach są szczepione odmiany.

 

To niewielkie drzewo osiągające zazwyczaj 3-4 metry. By pięknie kwitnąc i wybarwić się potrzebuje dużo słońca. Ale w upalne lata, liście bywają przez nie przypalane. Dlatego powinna być zasłonięta wyższymi drzewami od południowego słońca. Jest też dość delikatnym drzewkiem. Zimy zazwyczaj przetrzymuje bez większych problemów, ale mogą ją zniszczyć nagłe przymrozki połączone z mroźnymi wiatrami, już po tym gdy zakwitła. Dlatego bardzo ważne jest właściwy wybór stanowiska. Nasza, prezentowana na zdjęciu, żyła spokojnie 10 lat, chociaż w niektóre przedwiośnia zakończone gwałtownym załamaniem pogody mocno ucierpiała. Aż przyszedł rok z bardzo wczesną wiosną, tak jak w tym roku, a potem gdy drzewko już kwitło, z nagłym powrotem zimy. Śliwy nie udało się już uratować. Zostały po niej tylko zdjęcia...

 

 

 

 

śliwa wiśniowa, odmiana perska/fot. marta zając