dereń jadalny/fot. marta zając

 

Kwitną już derenie jadalne. Ich drobne, ale bardzo liczne kwiaty są ozdobą cienistego ogrodu.  Z owoców robimy bardzo dobre soki zstępujące cytrynę no i oczywiście osławioną, szlachecką dereniówkę - mocną, długo dojrzewającą nalewkę.

 

dereń jadalny w pełni kwitnienia/fot. marta zając

 

Piękny i pożyteczny krzew



Dereń jadalny to duży krzew lub małe drzewko dorastające do 2-3 metrów.  Kwitnie bardzo wcześnie, czasem gdy jeszcze zalega śnieg, zazwyczaj pod koniec marca lub na początku kwietnia.

 

Dereń jadalny kwitnie czasem nawet gdy jeszcze leży śnieg. Tak było dwa lata temu i być może w śniegu będzie kwitł i w tym roku. /fot. marta zając

 

Kwiaty są bardzo małe, ale bardzo liczne, żółte. Dopiero po przekwitnieniu pojawiają się liście. Owoce dojrzewają – w zależności od odmiany – czasem już w lipcu, najczęściej w sierpniu, ale nawet we wrześniu  i październiku.
Kiedyś krzewy te sadzono w każdym dworze, a także w klasztorach. Po wojnie zostały zniszczone, zdziczały, a nowych już nie sadzono. Czasem spotkać je można w parkach, gdzie stanowią dolne piętro pod wysokimi drzewami.
Uprawę dereni rozwijano natomiast w dawnym Związku Radzieckim, głównie na terenach Ukrainy., gdzie wyhodowano wiele bardzo ciekawych odmian. To one przede wszystkim są sprowadzane do polskich szkółek.


Dlaczego uprawiamy derenie

 


Owoce derenia mogą być w różnych odcieniach czerwieni, a także żółte lub prawie czarne/fot. marta zając

 

Derenie jadalne są przede wszystkim bardzo łatwe w uprawie, gdyż nie zagrażają krzewom żadne szkodniki ani choroby grzybowe. Są więc idealne do ogrodu ekologicznego. Gdy wejdą w okres dojrzały, są bardzo plenne. Z dorosłego krzewu zbierzemy co najmniej 20 kilogramów owoców! Mają one bardzo różnorodne zastosowanie dzięki dużej zawartości witaminy C, oraz A a także licznych mikroelementów.
Najprostszym sposobem wykorzystania owoców derenia jest użycie ich do herbaty zamiast cytryny. Można wykorzystać w tym celu susz, syrop lub sok. Działa on wzmacniająco, przeciwgorączkowo.
Z owoców robi się też dereniówkę – nalewkę o wyjątkowym, nieporównywalnym smaku i aromacie. Można je także przetwarzać na dżemy, kisić, marynować robić konfitury lub galaretki. W każdej z tych postaci są bardzo dobre dla organizmu, a także poprawiają wzrok, wzmacniają włosy i paznokcie – jeżeli nie mamy wrzodów żołądka lub dwunastnicy, bo wówczas nie można stosować derenia.


Ciekawe odmiany:


Elegantnyj – dorasta do ok. 2,5 metra, owoce dojrzewają w połowie sierpnia.
Wydubickij – podobny wzrost jak poprzedniej, dojrzewa pod koniec sierpnia.
Flava – owoce w żółtym kolorze zbierane w sierpniu, drzewko dorasta do 3 m.
Jantarnyj – cytrynowożółte owoce zbierane w połowie września.
Macrocarpa – bladoczerwone owoce zbierane na przełomie września i października.
Szafer – owoce prawie czarne dojrzewają we wrześniu.


Warunki uprawy


W naturalnych warunkach rosną w dolnych piętrach jasnych lasów. Nie znoszą terenów podmokłych oraz bardzo suchych, piaszczystych terenach. Lubią ziemię gliniastą. Odczyn powinien być lekko zasadowy. Najbardziej służy im półcień.

 

Zastosowanie w medycynie naturalnej

 

W medycynie naturalnej stosuje się nie tylko owoce, ale także kwiaty, a nawet korę derenia. Owoce można używać dla poprawy przemiany materii, w biegunkach i kolkach żołądkowych, przy zaburzeniach żołądkowo-jelitowych,chorobach żołądka i nerek,  kamicy, podagry, anemii, przy przeziębieniach. Napar z kory działa wzmacniająco, z liści i młodych gałązek - jest żółciopędny i moczopędny.  Wywar w postaci okładów na bolące miejsce jest przeciwmigrenowy. Nalewka z kwiatów pomaga w nieżycie jelit. 

 

Magnolia gwiaździsta zasłużyła na swoją nazwę. / fot. marta zając

 

Magnolie należą do wyjątkowo pięknych i delikatnych drzewek. Nawet te pochodzące ze szkółki Stanisława Zymona (w ofercie ma 87 gatunków i odmian) mogą przemarzać, chociaż produkowane są w naszym klimacie i łatwiej się im przystosować. Takich problemów nie mam z magnolią gwiaździstą, która jest uważana za odporną w polskich warunkach.

 

W sprzyjających warunkach, przy stabilnych temperaturach na przedwiośniu, magnolia już w marcu potrafi obsypać się kwiatami. W tym roku też już zaczęła kwitnąć/ fot. marta zając

 

Kwitnie przy tym bardzo obficie. Ma duże, bo o średnicy 10 - 15 cm, pachnące, białe kwiaty. Dorasta do 3 metrów. Jest też odmiana nieco ciekawsza Rosea, która ma różowawe pączki i ten sam kolor płatków tuż po rozwinięciu kwiatu. Dopiero potem bieleją.

 

 

To młode drzewko magnolii gwiaździstej przez pierwsze dwa lata po posadzeniu było owijane włókniną, by nie zmarzły delikatne gałązki i pączki kwiatowe. Teraz, kolejny rok, radzi sobie bez osłon / fot. sz

 

Ta magnolia trafiła do Europy – jak podaje dendrolog Władysław Bugała – w 1862 roku dzięki ogrodowi botanicznemu w Petersburgu. Jej zaletą jest bardzo wczesne kwitnienie, nawet już w marcu, a czasem w kwietniu.

 

 

Kwiat magnolii gwiaździstej ma aż  kilkanaście szeroko otwartych płatków./ fot. marta zając

 

Jest krzewem lub niewysokim drzewem bardzo lubianym przez ogrodników za obfite kwitnienie i bajkowe, szeroko rozkładające się płatki. Ciekawe są też zielonkawe owoce długości ok. 5 cm.

 

Magnolię gwiaździstą trzeba chronić przede wszystkim przed gwałtownymi, wiosennymi zmianami pogody. Nagłe ochłodzenie może bowiem spowodować, że otwierające się pąki zostaną przemrożone. Póki drzewko jest młode i małe, dobrze je całe osłonić włókniną. Starsze powinno mieć naturalną osłonę od zimnych wiatrów najlepiej z wyższych iglaków.

 

 

Kwiaty magnolii zamykają się na noc, a w środku kwiatostanu temperatura jest podobno wyższa o 10 st. C od temperatury otoczenia. Grzeją się w nich owady. / fot. sz

 

Magnolie sadzimy na glebach lekko kwaśnych. Ale, jak sprawdziliśmy w naszym ogrodzie, dobrze radzą sobie także w ziemi kwaśnej, w towarzystwie różaneczników pod warunkiem że zapewnimy im wystarczająco wilgotną ziemię.

 

Są jeszcze inne, biało kwitnące magnolie np., kobus, która ma tylko sześć płatków, podczas gdy gwiaździsta ma ich aż kilkanaście, od 12 do 18!

 

fot. sz

 

Niekiedy jest mylona z cebulicą lub przebiśniegiem. Kwitnie jednak zdecydowanie później niż jedne ni drugie roślinki, bo teoretycznie dopiero w kwietniu. W tym roku w naszym ogrodzie pojawiła się już teraz. Ta cebulowa roślinka rośnie w słońcu lub lekkim półcieniu. Rozpoznać ją można po charakterystycznym niebieskim pasku przechodzącym przez środek płatka.

Ładnie wygląda w większych grupach, najlepiej nw ogródku skalnym pod warunkiem, że zapewnimy jej lekką, próchniczą ziemię i przy tym wystarczająco wilgotną.

Pochodzi z Kaukazu, a swoją nazwę zawdzięcza nazwisku rosyjskiego hrabiego - wybitnego botanika (zbieżność nazwiska z poetą jest przypadkowa).

W cieniu pod leszczynami, na półdzikiej rabatce grubo okrytej ściółką, do kwitnienia szykują się  miodunki, które przez całą zimę nie zrzuciły liści. To bardzo wygodna roślina, a przy okazji cenne zioło. Nie bez powodu jej potoczna nazwa to płucnik.

Miodunki mają młode kwiaty różowe lub czerwonawe, starsze są niebieskie lub fioletowe. fot. sabina zając

 

Lubimy je bo...

 

 U miodunek ciekawe są kwiaty, ale także liście plamiste lub srebrzyste / fot. sabina zając

 

Miodunki lubimy dlatego, że są łatwe w uprawie. Doskonale sprawdzają się jako rośliny okrywowe do cienia, który rozjaśniają pstrymi listkami. Świetnie radzą sobie tam gdzie trawa jest anemiczna. Kwitną wprawdzie krótko, ale za to bardzo ładnie i wcześnie.

 W normalnych warunkach od marca kwitnie miodunka plamista, a od kwietnia miodunka wąskolistna. A że teraz jest nienormalna pogoda, czekają na ocieplenie, chociaż już dwa tygodnie temu otwierały się pierwsze kwiaty.

 

 

 Miodunki doskonale funkcjonują w cieniu liściastych drzew / fot. sabina zając

 

Kwiaty tej byliny są wielobarwne, młode, liliowe lub różowe, a potem, przebarwiające się na niebiesko albo fioletowo. Ciekawie wygląda cała kępa w której wszystkie te kolory są jednocześnie, a gdy dosadzimy jeszcze biało kwitnące odmiany, grupa robi się wyjątkowo piękna. Urody dodają jej także długie i wąskie liście zazwyczaj srebrzystobiałe lub pstrokate.

 

Dla kolekcjonerów

 

Jeżeli zechcemy roślinę kolekcjonować, to mamy duży wybór.

 Posadźmy miodunkę:

 długolistną Andersona o bardzo intensywnych, jasnych plamach,

 wąskolistną

 ćmę

 czerwoną

 długolistną o liściach mechatych, ale bez plam

 

 

 Miodunka długolistna o srebrzysto-szarych liściach. W środku widać czarne orzeszki owoców / fot. sabina zając

 

Cotton Cool - prawie srebrną, minimalnie upstrzoną zielonymi, rozmytymi plamkami

 David Ward z białym brzegiem

 pstrolistną .

 

Beata Grabowska i Tomasz Kubala w swojej Encyklopedii Bylin prezentują aż 17 rożnych miodunek, a jak wyliczają cały ten rodzaj liczy aż 20 gatunków i pewnie wielokrotnie większą ilość odmian, często sztucznie wyhodowanych.

 Dla zielarzy

 Kiedyś miodunki nazywano swojsko płucnikiem ze względu na zastosowanie w medycynie naturalnej. Jej ziele wykorzystywano do leczenia chorób układu oddechowego. Ale w medycynie oficjalnej nie jest obecnie stosowana.

 Można używać ziela zbieranego wiosną przy chorobach płuc, jako środek wykrztuśny, a nawet przyśpieszający gojenie się uszkodzonych płuc.

 Aleksander Ożarowski i Wacław Jaroniewski, w swojej pracy ROŚLINY LECZNICZE i ich praktyczne zastosowanie, zalecają stosowanie miodunki plamistej m. in. przy stosowaniu dużych dawek salicylanów, uszkadzających błonę śluzową żołądka, bądź antybiotyków niekorzystnie wpływających na błony śluzowe płuc i dróg moczowych oraz w zapaleniu miedniczek nerkowych i pęcherza.

W podręczniku Ziołolecznictwo, poradniku dla lekarzy opracowanym pod redakcją Aleksandra Ożarowskiego autorzy wyliczają liczne zalety miodunki plamistej. Wyciągi przyspieszają bliznowacenie uszkodzonej tkanki płucnej oraz proces zwapniania ognisk gruźliczych, zmniejszają stan zapalny i zwiększają odporność na działanie szkodliwych substancji lotnych i pyłów. Ułatwiają również upłynnianie wydzieliny zalegającej w górnych drogach oddechowych. Ziele miodunki ma także słabe właściwości przeciwbakteryjne (obecność garbników), które korzystnie wspomagają działanie krzemionki na płuca i oskrzela.

 

Ta miodunka rośnie w cieniu krzaczastych leszczyn. Nieco słońca dostaje tylko w samo południe / fot. sabina zając

 

Receptura

 

Oto jeden z podanych przez nich przepisów na odwar z ziela miodunki:

 2 łyżki ziela zalać 2 szklankami wody ciepłej. Ogrzewać do wrzenia i łagodnie gotować 10 min pod przykryciem. Odstawić na 5 min i przecedzić do termosu. Pić 1/3-2/3 szklanki kilka razy dziennie po posiłkach.

 

  Eugeniusz Radziul w książce „Wśród kwiatów” opisuje rzadkie i ciekawe gatunki przylaszczek. Są zazwyczaj trudne do zdobycia i bardzo drogie. Do najdroższych należą chyba japońskie, a ich ceny sięgają nawet kilka tysięcy euro. W Polskich szkółkach spotkaliśmy sadzonki wielokrotnie tańsze, bo po 30 zł za sztukę, ale też nie tak piękne jak te najdroższe rarytasy. Tamte są jednak przeznaczone do ekskluzywnych, miniaturowych ogródków bardzo bogatych Japończyków.

fot. sz