Największe kaczeńce mają pędy o długości nawet 80 cm i pięknie pofalowane płatki dużych kwiatów o średnicy ponad 5 cm. Ta wyjątkowa odmiana nazywa się Marilin. Niższa jest odmiana Multiplex wysoka na 30 cm o intensywnie żółtych kwiatach. Są także nietypowe kaczeńce o... białych kwiatach.

 

Łany wiosennych kaczeńców należą do najładniejszych obrazów podmokłych łąk. / fot. marta zając

 

Beata Grabowska i Tomasz Kubala, autorzy bardzo przydatnej, dwutomowej Encyklopedii Bylin podają, że można spotkać aż 30 różnych gatunków kaczeńców. Niektóre z nich mają nietypowy okres kwitnienia np. rosnący w Karpatach kaczeniec górski który zakwita nie tylko wiosną, ale i we wrześniu. Ale piszą też o wyjątkowo oryginalnej odmianie kmieci błotnej czyli tej najbardziej pospolitej. Nazywa się Hance i może mieć kwiaty... purpurowe. Inna odmiana ma z kolei kwiaty pełne – to wspomniana już w tym tekście odmiana Multiplex.

 

 

 Niektóre odmiany są na tyle wysokie, że stanowią konkurencję dla innych, kwitnących wiosną bylin, a żadnej rywalizacji nie przegrają na mocno wilgotnych i mokrych stanowiskach. / fot. marta zając

 

Ale najmilsze ogrodnikowi lubiącemu naturalne przestrzenie jest pospolity kaczeniec błotny, który zażółca całe przestrzenie bagiennych łąk, brzegów nad strumykami, a nawet stref błotnych oczek. Zdarza się że zakwitają one razem z przebiśniegami i tam gdzie żadne inne wczesnowiosenne kwiaty nie mają szans sił utrzymać, bo jest im za mokro.

 

Knieć błotna, czyli kaczeniec to roślina zdecydowanie mokrych miejsc. Dlatego, bywa że niewłaściwie posadzona zamiera w ogrodzie, a rozrasta się szybko wędrującymi kłączami gdzieś w zapuszczonych, mokrych, ale i słonecznych miejscach.

 

 

 Don strefy bagiennej oraz na płytką, stojącą wodę nadając się wyższe gatunki i odmiany kmieci. / fot. sz

 

Knieć czasem zakwita już w marcu. Częściej w kwietniu, ale gdy jest zimno to nawet później. Zadziwiające jest, że ta drobna, delikatna roślinka potrafi przyciągać ogromną ilość pszczół. To podobno dzięki specjalnym rysunkom i plamom widocznym przez nas tylko w ultrafiolecie, a stworzonym dla oczu pszczół.

 

 

Do celów leczniczych rośliny zbiera się w okresie kwitnienia. / fot. marta zając

 

Ponieważ kaczeńce należą do jaskrowatych, są więc roślinami trującymi. Ale bez przesady. Ususzone leczą, chociaż w aptekach są niedostępne podobnie zresztą jak owoce berberysu m,in, ze względu na obecność w obu roślinach niebezpiecznej berberyny, w odpowiednich dawkach pomagającej m.in. na dokuczliwe choroby wątroby.

fot. marta zając

 

Wrzośce potrafią kwitnąć całą zimę i nie ma czemu się dziwić, bo są takie odmiany, dla których termin kwitnienia przypada w grudniu, styczniu, lutym lub marcu. Fascynująco wyglądają, gdy kwiaty wybijają się spod śniegu. Ale są też odmiany o kwiatach pojawiających się latem. A potem zaczyna się czas kwitnienia wrzosów i znowu trwa aż do zimy... gdy zaczynają kwitnąć wrzośce. Dlatego odpowiednio dobierając odmiany, możemy mieć kolorową rabatkę nawet cały rok.

 

 

Wrzosowe pole z plantacji producenta/ fot. marta zając


Gdzie sadzić

 

Zarówno wrzośce jak i wrzosy wymagają słonecznego stanowiska. Tyle, że musi być ono osłonięte od zimnych wiatrów. Najlepsza jest południowa wystawa. Mogą rosnąć przy domu, który dodatkowo dostarcza im ciepła, albo przed grupą azalii i różaneczników. Wszystkie te rośliny wymagają bowiem kwaśnego podłoża i wilgotnej ziemi. Przy czym są takie wrzośce, które są w stanie rosnąć i kwitnąć nawet w glebie o odczynie obojętnym a nawet zasadowym. Wrzosy w takich warunkach nie przetrwają. Bardzo ważne jest też, by ziemia - utrzymując wilgoć - nie była zbyt mokra. Gliniaste podłoże jest więc niepożądane. Bardzo dobrze robi im okrywanie korą, bo ona nie tylko zakwasza, ale także stabilizuje wilgotność. Pomocne w utrzymaniu stabilnego poziomu wilgotności jest także używanie substancji stabilizujących poziom wody w glebie. Z naturalnych substancji jest to kompost, ale także skałka bentonitowa.

 

 

Nawet śnieg nie jest groźny dla kwitnących zimą wrzośców. / fot. marta zając

 

Na wrzosowisku

 

Jeżeli zapewnimy roślinom właściwe warunki, to potem nie mamy już wiele pracy. Wystarczy co roku przycinać pędy tuż pod przekwitłymi kwiatostanami. Ale w przypadku wrzośców nie jest to konieczne, a jedynie pożądane po to by zagęścić krzewinki.

 

 

Wrzosy i wrzośce muszą mieć południową wystawę. /fot. marta zając

 

Zagrożenia mrozowe

 

Wrzośce doskonale sobie radzą w przypadku nawet ostrej zimy, ale pod warunkiem że osłania je śnieg. W bezśnieżne zimy trzeba je osłaniać. Ale dla krzewinek groźne są także nagłe, marcowe i majowe gwałtowne spadki temperatury.

 

Takie wrzoścowe pole to coś wyjątkowego w ogrodzie. / fot. marta zając

 Chodzenie po lesie, spacer po ogrodzie może być źródłem czysto estetycznych przyjemności. Ale liczne rośliny, także chwasty, mają właściwości lecznicze, a niektóre z nich mogą być bardzo smacznym pokarmem, np. wierzbowe kotki. Ale nie tylko one. Takich jadalnych roślin są setki. Łukasz Łuczaj, botanik, w unikatowej książce „Dzikie rośliny jadalne Polski – Przewodnik Survivalowy ” opisał wiele z nich. Ogrodnik biodynamiczny powinien naszym zdaniem uważnie przeczytać tę książkę.

 

Liście funkii są w Japonii uważane za jedno z najsmaczniejszych warzyw/fot. marta zając

 

Takie pierwiosnki można mieć już w grudniu lub styczniu, ale w ogrodzie zakwitną znacznie później. / fot. marta zając

 

Pierwiosnki nie są pierwsze ani na niebie ani w ogrodzie . Pierwiosnki - ptaszki mniejsze nawet od wróbla pojawiają się najwcześniej w drugiej połowie marca, miesiąc po skowronkach. Z kolei pierwiosnki, piękne byliny ogrodowe, kwitną wtedy gdy już przekwitły przebiśniegi, ranniki. Ale nie czepiajmy się drobiazgów. Można się umówić, że chodzi nie o pierwsze kwiaty i ptaki po zimie, ale te które zaczynają wiosnę kalendarzową.

 

 

Pierwiosnek łyszczak o prawie granatowych, nietypowych, płatkach/ fot. marta zając

  Eugeniusz Radziul w książce „Wśród kwiatów” opisuje rzadkie i ciekawe gatunki przylaszczek. Są zazwyczaj trudne do zdobycia i bardzo drogie. Do najdroższych należą chyba japońskie, a ich ceny sięgają nawet kilka tysięcy euro. W Polskich szkółkach spotkaliśmy sadzonki wielokrotnie tańsze, bo po 30 zł za sztukę, ale też nie tak piękne jak te najdroższe rarytasy. Tamte są jednak przeznaczone do ekskluzywnych, miniaturowych ogródków bardzo bogatych Japończyków.

fot. sz